To Bóg zbawia, nie religia


Don Dawid Foster OSB

O

jcze, doctor jak Ojciec sądzi, shop jakie miejsce w planach Bożych zajmują inne religie? Czy są one tylko dobrem starożytnych kultur, czy też można je uznać za środki zbawcze ustanowione przez Boga dla prowadzenia ludzi do ostatecznego celu? Czy racje miał św. Klemens Aleksandryjski pisząc na przełomie II i III wieku, że Zbawiciel jest polifoniczny, i wieloraki w sposobach działania dla zbawienia ludzi? (Protreptikos, I, 8, 3, Sch 2,62)? Czy faktycznie Zbawiciel jest polifoniczny i politropiczny dla zbawienia ludzi, wszystkich ludzi, a nie tylko chrześcijan?

Drodzy! Postawiliście parę głębokich pytań, na które spróbuje odpowiedzieć, jednak od razu sygnalizuję, że uczynię to bardzo pobieżnie. Nie jestem ekspertem w dziedzinie innych religii czy choćby w teologii misji, nie wspominając o teologii kultury. Mogę jedynie podać parę prostych i raczej niepogłębionych refleksji w odpowiedzi na Wasze pytania.

Zacznę od paru rozróżnień. Religia wydaje mi się ?śliskim? słowem! Może odnosić się do naszej więzi z Bogiem i do sposobu, w jaki jest ona wyrażana w społeczeństwie, włączając w to sposób, w jaki jest poznawana i rozwijana, gdyż jesteśmy istotami społecznymi, czy ?lingwistycznymi?, nie tylko duchowymi. Takie rozumienie tego słowa jest, jak mi się wydaje, poprawne i dobrze oddaje jego etymologie: coś, co łączy nas z Bogiem. Istnieje jednak również bardziej konwencjonalne znaczenie słowa religia, które zawdzięczamy naszemu myśleniu w kategoriach teorii politycznej i społecznej. W tym sensie religia postrzegana jest jako system społecznej organizacji (i kontroli), bez specjalnego odniesienia do Boga (bogów), którzy, nawet jeśli pojawiają się w dyskusji, także postrzegani są jako część owego systemu, zasadniczo stworzonego przez człowieka. Dlatego można widzieć chrześcijaństwo albo jako prawdziwą religię, albo jako wyzwolenie z religii. W pierwszym znaczeniu religia jest po prostu dobrą i konieczną rzeczą. W drugim jest rzeczą zła ? lub, w najlepszym wypadku, nieszczęśliwą koniecznością.

Potrzeba jeszcze jednego rozróżnienia. Religie można postrzegać jako wyraz ludzkiego poszukiwania Boga i pragnienie zjednoczenia z Nim. Można ją również widzieć jako wyjście Boga w stronę ludzkości. Pierwsze spojrzenie jest heurystyczne, aspiracyjne; drugie jest zakorzenione w idei pewnego rodzaju objawienia lub autorytatywnego nauczania.

Wiele pytań, które mi postawiliście ma związek z cechami wyróżniającymi chrześcijaństwo oraz z jego, raczej wyłącznymi, roszczeniami na temat swojej jedyności jako środka prowadzącego do zbawienia. Myślę jednak, że czymś równie ważnym jest nie zapominać, iż Bóg jest Trójcą i cokolwiek Bóg uczynił przez Jezusa Chrystusa, zostało uczynione przez Trójcę. To może pomóc dostrzec bardziej pozytywne znaczenie innych religii i ich relacje do chrześcijaństwa. Wszystkie religie, jak mi się wydaje, na tyle na ile poszukują Boga i nie są po prostu środkami kontrolowania społeczeństwa, zajmują się prawdopodobnie w ten czy inny sposób Bogiem jako Ojcem, i jestem skłonny wierzyć, że Duch Święty działa we wszystkich tego typu religijnych poszukiwaniach. Mówię oczywiście jako osoba, która ma niewiele prawdziwej wiedzy na temat innych religii. Jednak zastanawiam się nad swoja chrześcijańską wiarą pod tym właśnie względem, iż Bóg jest Stwórcą wszystkich rzeczy, a w szczególności każdej istoty ludzkiej, i że społeczne warunki życia każdego człowieka oraz osiągnięcia ludzkiej kultury mają tendencje do wyrażania nie tylko naturalnej odpowiedzi człowieka wobec swego Stwórcy, lecz również dynamiki duchowej, która ożywia kreatywność człowieka w postrzeganiu swego życia jako relacji do tego, co transcendentne, jakkolwiek byłoby to rozumiane. Nie można także ignorować fatalnych konsekwencji grzechu, a siła Waszych pytań jest najmocniejsza w odzwierciedlaniu przekonania, że Bóg zbawił ludzkość przez życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Bynajmniej nie twierdzę w żaden sposób, że możliwe jest jakiekolwiek inne religijne rozumienie zbawienia. Prawdziwe pytanie, które się z tego rodzi, nie brzmi jednak, jak jakaś religia postrzega Jezusa Chrystusa, ale jak może być ona rozumiana ? jako zdolna przyprowadzić ludzi do Jezusa Chrystusa ? przez tych, którzy dzielą to przekonanie, że Jezus jest centralną osobą dla dzieła zbawienia. Być może odpowiedzią na to jest rozciągnięcie wczesnochrześcijańskiej idei praeparatio evangelica na inne religie. Tyle w ramach preambuły.

n21_i1

Czy w takim razie jesteśmy uprawnieniu, aby mówić, że chrześcijaństwo jest religią lepszą niż inne? Czy jest ono pewniejszą drogą prowadzącą do zbawienia?

To dosyć skomplikowane pytanie. Odpowiadając na nie wychodzę z założenia, że całe zbawienie pochodzi od Jezusa Chrystusa. W ten właśnie sposób widzę ludzką kondycję, której zarówno spełnienie, jak i początek zależą od swego Stwórcy. I wydaje mi się całkiem oczywiste, że ludzkie życie może znaleźć swe spełnienie jedynie przez wybawienie od śmierci i od drogi, na której śmierć niszczy duchowy wymiar, w którym człowiek żyje. Potrzebujemy wybawienia od grzechu, jak również od cierpienia i śmierci. Więc nawet jeśli jakaś religia byłaby dla swoich wyznawców ucieleśnieniem wielkiej mądrości ? a myślę, że powinniśmy nauczyć się wiele z mądrości innych religii ? to jestem również przekonany, że potrzeba nam Zbawiciela, i że Zbawiciel, którego potrzebujemy, jest jednym z Bogiem, który nas stworzył, i w którym znajdujemy nasze spełnienie i radość.

Wasze pytanie z pewnością zawiera implikację, że wartość religii jest oparta na jej sile zbawczej. Ja jednak wolałbym wyjść z założenia, że to Bóg zbawia, nie religia. Nawet chrześcijańskie sakramenty są tylko środkami, przez które Bóg nas zbawia w Chrystusie. I nawet chrześcijaństwo nie może sprawić, by zbawianie stało się czymś automatycznym. Są pewne wymogi moralne, które są postrzegane jako pozytywna odpowiedź na zbawczą inicjatywę Boga. Zbawienie też nie jest zarezerwowane wyłącznie dla chrześcijan: Bóg zbawia tego, kogo wybiera. Wiemy, że wybiera tego, który w wierze zwraca się do Jezusa (i wszystko to, co się z tym wiąże); ale czego jeszcze nie wiemy?

Jednak to jest tylko jedno z podejść. Kolejnym jest stawienie czoła relatywizmowi, który pociąga za sobą idea, że jakaś religia może być lepsza od innej, zamiast po prostu prawdziwa lub fałszywa. Niektórzy powiedzieliby, że chrześcijaństwo jest jedyną religią (w pewnym sensie), ponieważ jest jedynym źródłem zbawienia. Jednak to nasuwa pytanie, czy w innych religiach może znajdować się jakaś prawda? Jeśli ludzkie serce byłoby całkowicie zaciemnione grzechem lub jeśli świat przyrody i pole ludzkiego doświadczenia nie dawałyby żadnego poczucia Boga, ich stwórcy i źródła życia, lecz jeśli wszystko zależałoby wyłącznie i całkowicie od cudu boskiego objawienia, to musielibyśmy być jednoznaczni w tej kwestii. Nie mogę wiec przyjąć takiego spojrzenia, co próbowałem juz zasugerować mówiąc o zbawieniu jako o działaniu Trójcy. Gdyż wydaje mi się, że wszyscy jesteśmy skrycie świadomi Boga jako źródła naszego życia, że życie jest zasadniczo przyjmowane jako dar, który wszyscy dzielimy, tak że źródło daru przewyższa poszczególne żyjące stworzenia. Myślę, że odkrycie wspólnoty i sposobu, w jaki relacje przemieniają nas jako jednostki, również skrycie ujawnia nam dynamikę Ducha Świętego w ludzkim doświadczeniu. Bóg może pozostać w tym mniej lub bardziej nieznany, lub być skonceptualizowany na różne sposoby w różnych religiach. Jednak ciągle myślę, że Bóg może działać w sercach wszystkich ludzi, przyciągając ich do Jezusa Chrystusa, który jest ich zbawicielem w takim samym stopniu jak naszym. Czy oznacza to, że trzeba być chrześcijaninem, żeby zostać zbawionym? Nie, myślę, że nie. Oznacza to jedynie, że należy być gotowym zaakceptować Jezusa jako swego Zbawiciela. Mamy przecież tradycyjne nauczanie o chrzcie przez pragnienie. Nie jestem pewien, czy należy posiadać wyraźne pragnienie sakramentu chrztu, żeby być zbawionym. Chrzest jest tylko sakramentem. Musi być pragnienie zbawienia i gotowość zaakceptowania Jezusa jako Zbawiciela. Myślę, że kiedy umrzemy, wszyscy spotkamy Boga, Trójcę. Oznacza to, że wszyscy spotkamy Jezusa. Kwestia zbawienia obraca się dla mnie wokół gotowości na spotkanie z ta boską miłością.

Chrześcijaństwo jest oczywiście pewną drogą do zbawienia. Jezus Chrystus jest nowym przymierzem pomiędzy Bogiem a ludzkością. Katolicy nie wierzą, że Bóg unieważnił stare przymierze, które zawarł z narodem żydowskim. Dlatego też, jak sadzę, nie jesteśmy uprawnieni do zwykłego dyskredytowania innych religii. Jezus jest Zbawicielem świata, ale nie znaczy to, że chrześcijaństwo jest jedyną uprzywilejowaną drogą do zbawienia. Co najwyżej oznacza to, że chrześcijanie prędzej zostaną potępieni za zagubienie ścieżki, którą Jezus wyznaczył jako drogę do zbawienia.

Jaką rolę zatem w zbawieniu człowieka pełnią sakramenty, w których ? jak wierzymy ? uobecnia się Jezus Chrystus? To znaczy, jaka jest rola Kościoła widzialnego w zbawieniu?

Kościół naucza oczywiście, że chrzest jest konieczny dla zbawienia. Dodaje jednak, że jest konieczny in re vel saltem in volto. Innymi słowy musimy wziąć pod uwagę relacje do Boga tych, którzy nie maja żadnej wiedzy o sakramentalnym życiu Kościoła.

Człowiek jest stworzeniem symbolicznym: potrzebujemy języka, symboli materialnych i praktyk społecznych, aby zrozumieć nasze doświadczenie. Potrzebujemy ich w szczególny sposób żeby zrozumieć nasze doświadczenie Boga. Religie, jako ludzkie instytucje, są systemami symbolicznymi; ponad wszystko dramatyzują one ludzkie rozumienie relacji Boga do ludzkości. Dlatego próbując odpowiedzieć na pytanie, na ile religia prowadzi ludzi do doświadczenia zbawienia przez Boga, twierdzę, że czyni to poprzez system symboli.

Jednak Wasze pytanie zdecydowanie wykracza poza to, co powiedziałem. Sakramenty bowiem są wyjątkową formą symbolu religijnego. W sposobie w jaki ujęliście pytanie, podkreślacie, że są one wyjątkowe dla chrześcijaństwa i tym samym dajecie do zrozumienia, że ich jedyność tkwi w tym, że są to nie tylko stworzone przez człowieka symbole, lecz że są również ustanowione przez Boga, nadane przez Jezusa Chrystusa, w którym sam Bóg działa jako przyczyna zbawienia. Oczywiście zgadzam się z takim postawieniem sprawy, ale nie można na tym poprzestać. Trzeba jeszcze wyjaśnić to twierdzenie. Moja odpowiedz będzie szła w dwóch kierunkach, co nie powinno budzić zdziwienia, z uwagi na moją odpowiedz na pierwsze pytanie.

Z jednej strony zbawienie jest dziełem Boga. Z pewnością to On zbawia przez sakramenty. Jednak, jak juz wcześniej powiedziałem, nie jest to automatyczna, magiczna sprawa: sakramenty symbolizują sposób życia, do którego jesteśmy wezwani do naśladowania; pociągają one za sobą wymagania moralne; jednak to Bóg zbawia, a nie moralna jakość naszych uczynków. Wydawałoby się dziwnym, żeby ludzie, którzy usiłują żyć według nauczania Chrystusa, nie postrzegali sakramentów jako osi życia chrześcijanina. Obecne tutaj kwestie teologiczne zagmatwane jeszcze bardziej przez nieufność sięgającą korzeniami reformacji, bazują w pewnym stopniu na twierdzeniu, że Jezus rzeczywiście ustanowił sakramenty, które znamy, ale twierdzenie to nie jest całkowicie jasne i pozostawia otwartym spojrzenie na autorytet Tradycji w doktrynie chrześcijańskiej. Stanowisko to budzi jednak bardzo duże kontrowersje.

Z drugiej strony sakramenty nie ograniczają Bożego dzieła do rasy ludzkiej. W tym właśnie sensie nie jestem przekonany, czy są one konieczne do zbawienia tuot court. Jeśli ktoś zwraca się do Jezusa Chrystusa w wierze, naturalna rzeczą jest zostanie chrześcijaninem (wynika to z tego, co powiedziałem przy pierwszej uwadze), gdyż zbawienie nie jest prywatną sprawą miedzy Jezusem a człowiekiem; nie możemy zostać zbawieni sami, lecz tylko będąc częścią ludu, który Bóg uczynił swoim. Jako cześć tego ludu, należącego do Kościoła, w sakramentach uznajemy drogę, która symbolizuje nasza wiarę i nasze zbawienie. Ale tylko w tym życiu. Sakramentów nie będzie, kiedy nadejdą rzeczywistości, które one symbolizują. Kontynuując ? i sięgając do mojej odpowiedzi na pierwsze pytanie ? wydaje mi się, że jest możliwym, aby ktoś przyjął wiarę w Chytrusa w momencie śmierci. Osoba taka będzie zbawiona, ale sakramenty nie są już w tym momencie istotne dla jej doświadczenia zbawienia.

n21_i2

Czy Bóg zbawia poprzez religie, czy pomimo niej?

Myślę, że Bóg zbawia poprzez Jezusa Chrystusa. Myślę również, że używa On innych religii, aby przyprowadzić ludzi do Jezusa Chrystusa, na tyle, na ile są one poszukiwaniem Boga, a nie tylko ludzkim systemem sprawowania władzy. Jednakże każda religia może stać się w praktyce przeszkodą do dojścia do Jezusa Chrystusa, dotyczy to także chrześcijaństwa.

Może dlatego wiele osób szuka dla siebie wewnątrz chrześcijaństwa miejsca? Ojciec sam przecież w pewnym momencie zdecydował się przejść do Kościoła katolickiego z wyznania anglikańskiego. Co skłoniło Ojca do podjęcia tej decyzji?

To raczej skomplikowana historia i w dużej mierze nie wiąże się z dyskusja, którą wytyczyły pytania. Jednak, mówiąc w skrócie, decyzja powstała z odkrycia w czasie studiów na uniwersytecie naprawdę przemożnej potrzeby oparcia mojego życia religijnego i duchowego na modlitwie. Wtedy też spotkałem ludzi spośród katolików w Oxfordzie, którzy mi pomogli na tej drodze. Nie wszyscy oni byli szczególnie religijni, a oprócz nich byli oczywiście i inni niekatolicy, głęboko szukający Boga. Uderzyło mnie jednak, że nawet leniwi i nie praktykujący katolicy znali wagę wiary katolickiej i wiedzieli, że modlitwa, kapłaństwo i życie zakonne to bardzo dobre rzeczy. Wiec tak jakoś wyszło, że pośród katolików znalazłem zrozumienie życia modlitwy, wartości kontemplacji, czego w tym czasie najbardziej potrzebowałem. Znalazłem również sposób bycia chrześcijaninem, który łączył się z głębokim zaangażowaniem w życie sakramentalne i kult, z silnym poczuciem braterstwa i troski wobec ubogich. Nigdy nie myślałem, że odrzucam anglikanizm; to był czysto pozytywny krok. Dla mnie było to poczucie powrotu do domu, jak również i wezwanie, aby szukać Boga w tej wspólnocie wiary, co doprowadziło mnie do decyzji o zostaniu rzymskim katolikiem.

Nie ulega wątpliwości, że przez dwa tysiąclecia tradycja zachodnia była uprzywilejowana postacią chrześcijaństwa. Czy obecnie wkraczamy w czas innych jego postaci? W czas nowej syntezy wiary, tradycji biblijnych, pozabiblijnych i ewangelicznych z tradycjami kulturowymi innych kontynentów?

Wydaje mi się, że pytanie to brzmi bardzo synkretycznie. Zgadzam się w zupełności, że pogłębianie wiedzy na temat tradycji innych wyznań chrześcijańskich jest sprawa ważną dla wszystkich chrześcijan. W tym sensie ekumenizm jest absolutnie niezbędny dla przyszłości Kościoła, i jestem przekonany, że jest to jedyna droga, na której możemy dojść do jedności, której, jak wiemy, Chrystus pragnie dla swego Kościoła. Nie jestem jednak przekonany, aby tradycja zachodnia była jakoś szczególnie uprzywilejowaną forma chrześcijaństwa, z wyjątkiem może tego, że była to forma najczęściej ?eksportowana?. To jest po części wypadek w historii, zależny od przynależności głównych potęg kolonijnych minionych wieków. Ale były też inne, wcześniejsze, choć mniej znane przedsięwzięcia misyjne.

Jedną rzeczą, którą poznaliśmy na tej drodze jest niebezpieczeństwo powiązania ewangelizacji ?nowo powstających? narodów z politycznymi ambicji potęg kolonialnych. Mam jednak nadzieje, że uda się nam pogodzić swoje rozumienie misji z właściwą oceną politycznej i kulturowej integralności innych części świata, jak również respektowaniem w procesie misji ich różnorodnych tradycji religijnych.

Nie jestem pewien, czy to znaczy, że powinniśmy się starać o nową ?syntezę?. Myślę jednak, że koniecznie musimy zrozumieć świat, w którym zamierzamy głosić Ewangelie, włączając w to style symbolizmów zawartych w różnorodnych kulturach, jako część ich tradycji religijnych. A to wszystko po to, by głosić Ewangelie w sposób bardziej zrozumiały. Jestem pewien, że w różnych częściach świata, różne rodzaje kultu będą bardziej odpowiednie niż te, które odziedziczyliśmy, powiedzmy, że średniowiecznej, czy poreformacyjnej tradycji zachodniej Europy. Ale nie jest prosta rzeczą określić, co z tego jest istotne i dlatego winno być zachowane, a co może być wyrażone na nowo i w jaki sposób. Uważam, że to musi zostać odkryte w żywym procesie tradycji, procesie przekazywania i otrzymywania wiary. Myślę, że inkarnacja powinna skłaniać nas do myślenia o ?inkulturacji? jako o czymś różnym od zwykłej ?syntezy?.

Czy w obecnej sytuacji tradycyjne pojecie misji ma jeszcze sens? Czy można ?nawracać? wyznawców innych religii, czy też mówiąc inaczej, zapraszać ich do życia w Kościele?

Tak, na tyle, na ile było to zawsze nakazem dla chrześcijan, aby doprowadzać ludzi do Jezusa Chrystusa. Jak to będzie czynione, zależy od tego, jak rozumiemy to, że Bóg działa przez inne religie i kultury, oraz na ile szanujemy inne religie, jako wyraz poszukiwania Boga przez człowieka.

Z Donem Davidem Fosterem rozmawiali Adam Dobrzyński OP i Benedykt Jonak OP.

Dom David Foster OSB jest mnichem benedyktyńskiego opactwa Downside (Zach. Anglia). Studiował Klasykę, Historie Starożytna oraz Filozofię w Corpus Christi College, w Oxfordzie. Po wstąpieniu do klasztoru w 1980 r. także patrystykę na Augustinum w Rzymie. Przez wiele lat pełnił funkcje kapelana szkoły prowadzonej przez benedyktynów, która choć jest szkoła katolicka, cieszy się dużą popularnością wśród osób z innych wyznań chrześcijańskich, a nawet innych religii. Od sierpnia 2004 r. pełni funkcje mistrza nowicjatu.

Artykuł jest w numerze:



Kto będzie zbawiony?

Zobacz numer »

KUP NUMER

Spis Treści

Dodatek teofila

    Philospohia viva teofila

      Spory, dyskusje, polemiki teofila

        Rozmowa teofila

          Ankieta teofila

          • Ostrożnie z tą teologią pluralizmu religijnego
            Ks. Zygfryd Glaeser
          • Umiarkowane „tak” dla niektórych religii poza – chrześcijańskich
            Ks. Józef Herbut
          • Przede wszystkim trzeba pogłębić swoja wiarę
            Zdzisław Kijas OFMConv
          • Trzeba rozróżnić między tym, czego Bóg „chce” a tym, co „dopuszcza”
            Ks. Łukasz Kamykowski
          • Pluralizm w teologii jest nie tylko dopuszczalny, ale wręcz nieunikniony
            Jacek Salij OP
          • Łaska Boga działa nie tylko w granicach chrzescijanstwa
            Wiesław Szymona OP

          Artykuły teofila

          • To Bóg zbawia, nie religia
            Don Dawid Foster OSB
          • Teologia pluralizmu religijnego Jacquesa’a Dupuis
            Karol Karbownik OP
          • Św. Tomasz a powszechne zbawienie
            Jacek Kaniewski OP
          • „Nadzieja powszechnego zbawienia” w duchowości dominikańskiej
            Jan Nalepa OP
          • „Trylogia mesjańska”. Prorok Izajasz o Zbawicielu
            Jarosław Kołak OP
          • Kim dla muzułmanina jest Jezus Syn Maryi?
            Adam Dobrzynski OP
          • Parę słów na temat przyjścia Pana
            Paweł Trzopek OP
          • Nadzieje współczesnego chrześcijanina
            Stanisław Obirek SJ

          Horyzonty teofila

          • Tkając sieci życia – teologiczna refleksja na temat azjatyckiej tradycji
            Philip Pan Yung Ta OP
          • Prawda o człowieku: biblijna czy psychologiczna?
            ks. Bronisław Grulkowski
          • Ocalona z Sodomy
            Wojciech Surówka OP
          • Kogo i co trapi w Warszawie najbardziej?
            Justyna Dorożała

          Dominikalia teofila

          • Miracula Beati Dominici
            Jarosław Kołak OP

          Wykład teofila

          • Tomasz z Akwinu – przeszkoda czy pomoc w dialogu ekumenicznym z protestantyzmem?
            Otto Hermann Pesch

          Poezja teofila

            inne