Bardzo lubię reklamy


  • Kwiecień 21, 2018
Share this :   | | | |
Bardzo lubię reklamy

 

B

ardzo lubię reklamy. Każdy kto był ze mną w kinie z pewnością o tym wie. Musimy być punktualnie, bo reklamy przed seansem są dla mnie prawie tak ważne jak sam film. Widziałem kiedyś reklamę, która do dziś jest jedną z najlepszych, które kiedykolwiek widziałem. Spot trzydziestosekundowy, w tle muzyka jakby afrykańska, choć nie taka dzika, ale wydaje się jakaś taka poważna, orkiestra i chór (później znalazłem, że to muzyka Hansa Zimmera), widać różne krajobrazy, ludzi i mam wrażenie, że tam jest wszystko: łzy, uśmiech, piękno przyrody, poznawanie, odkrywanie, wino, taniec itd. A lektor mówi takie słowa:
 

„Gdyby codzienność była niezwykłą przygodą, a poszukiwanie miejsca gdzie pieniądze służą wartościom miało znaczenie. Gdyby bogactwo mierzyć doświadczeniem, stale odkrywać i zachowywać otwartość umysłu, to znaczyłoby że należysz do klubu…” i tu była nazwa produktu.

 
Moja szara codzienność niezwykłą przygodą, że pieniądze służą wartościom, bogactwo mierzy się doświadczeniem. No wow.
 
Mam wrażenie, że niełatwo mi coś wcisnąć, ale ta reklama na mnie zadziałała. Dotychczas do niczego nie była mi potrzebna karta kredytowa, ale chciałem należeć do tego klubu, chciałem tak patrzeć na świat. I nawet poczyniłem kroki by znaleźć się w tym klubie, ale już na rozgrzewce okazało się, że mój miesięczny dochód na najbiedniejszą wersję tej karty kredytowej jest kilka razy za mały.
 
Kilka lat później, już w nowicjacie, na którejś modlitwie dziękowałem z swoje życie. Za to co było dobre i co złe, za ludzi, których spotkałem, doświadczenia zwłaszcza te trudne, kosze od dziewczyn, na których mi zależało, dziękowałem za te części mnie, których nie do końca potrafię jeszcze zaakceptować, nie tylko fizyczne, ale i mentalne, ograniczenia różnego rodzaju, w szczególności te, które sam sobie stawiam, bo to właśnie dzięki temu wszystkiemu jestem gdzie jestem i jestem kim jestem.
 
Jak tak patrzyłem na swoje życie to mogę powiedzieć, że generalnie to chyba należę do tego klubu z reklamy. Może moja codzienność nie co dzień jest przygodą, ale spotyka mnie mnóstwo ciekawych rozmów, ludzi, zadań. Moje pieniądze nie są wartością samą w sobie, po prostu ich używam. Odkąd pamiętam, bogactwo było dla mnie właśnie doświadczaniem, przeżywaniem, nowym smakiem, a jako duszpasterz akademicki, którym chciałem być odkąd pamiętam, wierzę, że będę wiecznie młody i zachowam otwartość umysłu, którą można czerpać od młodych ludzi. Toż to życie jak z reklamy.
 
Nawet jeśli to tylko przejściowy stan, takie wow, że moje życie jest jak z reklamy, to myślę że warto zrobić pauzę w tym codziennym biegu i zobaczyć co jest w tym życiu fajowego, z czego się można ucieszyć. Dla każdego może to być co innego, np. że za oknem przekwita magnolia, że w każdej chwili mogę się napić dobrej kawy z pianką, że mam kaplicę za ścianą, a nawet że mam dwie nogi i dwie ręce itd. Warto coś takiego znaleźć, podziękować za to i się tym po prostu ucieszyć. Nie wiem jak, ale to działa, zwłaszcza gdy zimno, mokro, a w celi/pokoju nieustannie świeci się światło, bo nie ma słońca od wielu dni.
 
Oczywiście nie chodzi o zaklinanie rzeczywistości, bo jest też sporo syfu, trudnych relacji, nieprzyjaznego systemu itd., ale czasem ot tak zrobić pauzę i zobaczyć też tę fajowość.
 
Wracając do reklamy. Ten chór śpiewał utwór w języku Papuasów i znalazłem tłumaczenie tego tekstu. Wątpię czy autorzy zrobili to świadomie umieszczając go tam, ale to jest modlitwa, która może być bliska każdemu apostołowi, każdemu kto chce żyć Dobrą Nowiną, a to leci tak:
 

Weź moje życie i uczyń je, poświęcone Tobie Panie. Weź moje ręce i poruszaj nimi, w rytm twojej miłości. Weź moje stopy i uczyń je, szybkie i piękne dla Ciebie. Weź mój głos i pozwól mi, śpiewać zawsze tylko dla mojego Króla. Weź moje usta i wypełnij je, wiadomościami od Ciebie.

Pan Bóg może być wszędzie, nawet w reklamie karty kredytowej.

Leave a reply