Biegniesz dalej?


  • Październik 19, 2018
Share this :   | | | |
Biegniesz dalej?

 

Piotr i ten inny uczeń wyruszyli więc i udali się do grobu.
Obydwaj biegli razem, lecz ten inny uczeń wyprzedził Piotra i jako pierwszy znalazł się przy grobie.
(J 20, 3n)

 

„Maria Magdalena pewnie tak szybko biegła do Apostołów z Dobrą Nowiną, że przez pół godziny, zdyszana, nie mogła powiedzieć o co jej chodzi” – to słowa jednego z naszych wykładowców. Nic o tym nie ma w Piśmie Świętym, ale jestem w stanie w to uwierzyć. Bo wokół grobu i zmartwychwstania, było dużo ruchu. Maria Magdalena, Piotr i Jan. Bieg. Ruch. Emocje. Byle do grobu. Byle szybciej. Zwłaszcza Jan. Umiłowany uczeń. Ten bieg zmartwychwstania chyba mocno wyrył się w jego sercu, o czym mówi pewna legenda .
 
Podobno św. Jan powierzył jednemu z biskupów młodego mężczyznę, by mógł dojrzewać i wzrastać w wierze. I tak się stało. Biskup wychowywał chłopca, udzielił mu chrztu, ale po jakimś czasie przestał troszczyć się o niego. „Tymczasem młodzieniec, zyskawszy nagle swobodę, zepsuł się w towarzystwie swoich rówieśników, nierobów bez zasad i o złych nawykach” . Został przywódcą bandy przestępców i zamierzał dokonać wielkiej zbrodni. Porzucił wcześniejsze pobożne zwyczaje i myśli. Mówiąc dzisiejszym językiem – stoczył się. Jednak po jakimś czasie św. Jan pojawił się znowu w tamtej okolicy. Słysząc o tym jak potoczyły się losy młodego mężczyzny, udał się do miejsca, gdzie bandyta żył wraz ze swoimi ludźmi. Gdy tam dotarł, został zatrzymany przez straż i zaprowadzono go do przywódcy. „Ten zaś czekał na niego w pełnej zbroi. Gdy jednak w zbliżającym się jeńcu rozpoznał Jana, zaczął ze wstydu przed nim uciekać. Apostoł, zapominając o swym sędziwym wieku, pobiegł za nim, ile miał siły, i zawołał: «Dziecko, czemu uciekasz przede mną, swym ojcem (…) Nie bój się, jest jeszcze dla ciebie nadzieja!» Młodzieniec usłyszał, stanął z wzrokiem wbitym w ziemię, potem odrzucił broń, wreszcie drżąc cały, gorzko zapłakał. A gdy starzec zbliżył się do niego z jękiem padł mu w objęcia, jak mógł go przepraszał, i tak po raz drugi został ochrzczony – własnymi łzami” .
 
W tej legendzie są dwa rodzaje biegu.
 
Pierwszy z nich to ucieczka. Jesteśmy w tym specjalistami. Ze wstydu non-stop uciekamy przed Bogiem, naśladując Adama, który uciekając, schował się w krzakach. I tak biegniemy, biegniemy… wybierając złe drogi, błądząc w nieznanym. Im dalej od domu, tym bardziej czujemy się zagubieni. Drzewa wokół umierają, zieleń trawy jest taka … szara. Przed nami biegli jacyś ludzie, też uciekali przed Bogiem, ale okazali się szybsi. Zniknęli… A może były to tylko fałszywe cienie? Wokół pustka… Ale i tak biegniemy dalej.
 
Za nami drugi bieg – Tęsknota – Jezus chcący nas uratować. Biegnie jak Jan za młodym mężczyzną i woła: „Czemu uciekasz? Jest jeszcze nadzieja!”. I to jest moment kluczowy. Biegniemy dalej czy się zatrzymujemy? Wstyd czy Bóg?
 
Stop.
 
Stajemy.
 
Umilkły odgłosy naszej ucieczki – tak naprawdę jedyny hałas.
Nagle budzimy się w tym biegu: „Gdzie ja jestem? Co ja zrobiłem ze swoim życiem?”. Jesteśmy na drodze, która prowadzi tylko w jedną stronę – do śmierci. Nie ma żadnej innej. Żadnego skrzyżowania. Żadnego ratunku. Płyną łzy.

 

******

 
Wtedy, wśród tego smutku i łez, podbiega Jezus. Patrzy nam w oczy. Kładzie swój krzyż na drodze i pokazując na niego mówi: „Jest skrzyżowanie. Jest inna droga. Zawsze Jestem…”
 
Biegniesz dalej?
 

autor Grzegorz Sus OP

Leave a reply