Delikatna moc


  • Październik 06, 2018
Share this :   | | | |
Delikatna moc

 

J

est urzekająco cicha. Nie ma w niej cienia nachalności. Za to ją kocham. W zderzeniu z hałasem, który często noszę w sobie, trudno mi jest zbudować z Nią bliższą relację. Nie spodziewałem się więc, że w tak krótkim czasie tyle się może między nami wydarzyć. To były moje pierwsze wakacje w zakonie.

Mimo jej niezwykłej delikatności, od dawna znałem ją jako kobietę mocną, pełną łaski, tą, którą wybrał Bóg, by urodziła Jego Syna. Tyle razy zachwycałem się jej śmiałością, jej wielkim sercem, które potrzebowało tylko chwili namysłu, żeby powiedzieć Bogu tak.
 
Na początku, spotkaliśmy się w jej rodzinnym gronie. Tam, pod Częstochową, w sanktuarium świętej Anny, babci Jezusa, dała mi się poznać od nieco innej strony. Zdawała się być lekko.. zagubiona? Może nawet… nieporadna? Na pewno szukająca wsparcia u swojej mamy. Bez skrępowania pokazała mi swoją zależność od najbliższych. Nauczyła mnie, że jeśli ona ich potrzebuje, to co dopiero ja, który ciągle się potykam, chcę wszystko robić po swojemu, i z takim trudem przychodzi mi prosić o pomoc. To spotkanie nas zbliżyło.
 
Jednak to druga wizyta była dla mnie najważniejsza. W Gidlach Maryja jest – może to zabrzmi troszkę dziwnie – cała z kamienia i ma 8cm (sprawdźcie sami). Gdybym mógł ją przez chwilę potrzymać, zmieściłaby mi się w dłoni. Jest piękna, choć trudno dostrzec jej rysy twarzy. W ogóle trudno ją dostrzec. Pokornie przyjmuje drogocenne korony, choć nie lubi przepychu. Schowana w bocznej kaplicy objawia swoje królowanie przywracając zdrowie. Niewiele mówi, ale jest bardzo skuteczna. Prosi Tego, którego trzyma w rękach – Króla królów.
 
Jest jeszcze jedno miejsce, w którym spotykamy się regularnie od ponad 10 lat. Jasna Góra. Mimo sprzyjających warunków i dobrych wspomnień, tam było mi najtrudniej ją dostrzec. Słuch rozpraszały głośne szepty pielgrzymów. Oczy biegały niespokojnie po złocistym ołtarzu. Stojąc w ciasnej i dusznej kaplicy minęliśmy się tylko wzrokiem. Niemniej, duże wrażenie zrobił na mnie fakt, że od tylu setek lat jej prawa ręka nawet nie drgnęła niewzruszenie wskazując na Syna. Spotkanie było krótkie, trudne, ale owocne. Posłuchałem. Poszedłem do spowiedzi.
 
Ostatnim wakacyjnym przystankiem był Korbielów. Spędziłem tam najwięcej czasu, bo aż trzy tygodnie. Jednocześnie, spotkanie to okazało się najprostsze. Tam, na samym skraju Polski, w małej parafii otoczonej zieloną ciszą Beskidu Żywieckiego, Maryja jest Królową Aniołów. Dni mijały, a mi towarzyszyła jedna myśl: fajnie jest mieć Mamę, Królową Aniołów, prawda?
 

autor – Mateusz Paluch OP

Leave a reply