Jak uzyskać dominikańskość?


Share this :   | | | |
Jak uzyskać dominikańskość?

ankieta Teofila – Joachim Badeni OP i Reginald Wiśniowski OP

 

Pobierz artykuł

Send to Kindle

 
 
 

Przygotowując numer Teofila poświęcony formacji postanowiliśmy zadać kilka pytań braciom: Joachimowi, Reginaldowi i innym, którzy byli odpowiedzialni za kształt formacji w naszej prowincji. Oto te pytania: Co jest najważniejsze w formacji dominikańskiej, ku czemu Ojciec wychowywał braci, jaki skutek i w jaki sposób chciał Ojciec osiągnąć przez swoją pracę? Jakie postawy braci sprzyjają a jakie zdecydowanie przeszkadzają w pracy formacyjnej? Jakie powinny być priorytety pracy formacyjnej wobec wyzwań nadchodzącego czasu? Jakie są te wyzwania?

 

J

oachim Badeni OP

Magister Studentatu w latach 1952-1955

 

W formacji chodzi o to, aby wychować do pełnej odpowiedzialności za siebie przy zachowaniu dużej dyscypliny. Nie takiej jednak, która likwiduje osobowość.

 

Ważne jest, aby na studentacie być świadomie posłusznym i świadomie twórczym. Wszelkie projekty, wszelkie zmiany były przeze mnie zawsze mile widziane (szczególnie w dziedzinie sportu). To nie bardzo wychodziło, ponieważ bracia nie mieli ochoty na wykazywanie inicjatywy i czekali na dyspozycje.

 

Dlatego starałem się w ramach posłuszeństwa budzić te inicjatywę. Myślałem również o tym, aby bracia doszli do modlitwy kontemplacyjnej, bo z niej rodzą się dopiero prawdziwe kazania, homilie i konferencje.

 

W tradycji dominikańskich teologów kontemplacja jest dla wszystkich, nie tylko dla mistyków (przynajmniej w jej fazie początkowej).

 

Ważna jest też rola Pisma Świętego jako źródła kaznodziejstwa, gdyż kontemplacja to właśnie widzenie prawdy Bożej w tekście Pisma Świętego. Każdy z nas powinien umieć to robić. Czy od razu? Nie wiem, bo kontemplacja rozwija się stopniowo u każdego w ramach dominikańskiego powołania kaznodziejskiego. Co innego, jeśli ma się mówić konferencje: „Wczesny Marks a święty Tomasz” – wtedy biblioteka, komputer, itd. Jeśli jednak ma się głosić homilie na „dwunastce” – trzeba tylko umieć popatrzeć w tekst Pisma Świętego. Kontemplacja nadprzyrodzona jest normalna dla tych, którzy zamierzają Słowo Boga przekazać, a to jest przecież nasze zadanie,

 

W dziedzinie kierownictwa duchowego bardzo ważny jest dar rozeznawania duchów, aby widzieć co jest od Boga, co wynika z natury, a co może być demoniczne. Tym bardziej, że tej demoniczności jest teraz bardzo dużo. Dzisiaj jest bardzo ważne, by o ten dar rozeznawania duchów po prostu się modlić.

 

Co jest najważniejsze wobec wyzwań nadchodzącego czasu? Na pewno pogłębianie wiary. Natomiast trzeba podkreślić, że sentymentalny, tradycyjny, polski katolicyzm jest bardzo cenny, bo jest punktem zaczepienia. Czasem kruchym, ale mocnym pod względem wierności Kościołowi. Ludzie wychowani w tej tradycji mają niewielką wiedzę w sprawach wiary, ale są wierni Kościołowi -ja taki właśnie byłem. Stąd nie wolno lekceważyć pobożności tradycyjnej.

 

Moim zdaniem tradycyjna polska pobożność zawarta jest doskonale w słowach Mickiewicza: Vivat Polonus unus defensor Mariae. Widać tu wyraźną wieź z Matką Boską.

 

Księża mówią o tym, że Pan Bóg jest, ale że Matka Boska jest – to wie każdy. To oczywiście karykatura, ale coś w tym jest. Paulini opowiadali mi, że do spowiedzi na Jasnej Górze przychodzą ludzie nie ochrzczeni. Wiec co to jest? Myślę, że istnieje wyczucie instynktu macierzyństwa Maryi, który działa bardzo szeroko. Nie można tego zastąpić intelektualizmem, bo odcięłoby się w ten sposób pewne korzenie duchowości polskiej, która tkwi bardzo mocno w nabożeństwie do Matki Boskiej. Ta pobożność jest często niekonsekwentna, wiadomo, jak ona wygląda i jak słabe owoce wydaje w życiu codziennym. Wszyscy grzeszą, ale do Matki się modlą, bo istnieje ta wieź, której na przykład na Zachodzie nie ma. Matka jest obecna w tradycji narodu. Trzeba wiec to rozwinąć i pogłębić przez pneumatologie, bo Matka Boska musi być widziana w świetle Ducha Świętego. W przeciwnym wypadku robi się to bardzo płytkie.

 

Ważny jest także kult obrazu i widzenie go jako ikony – widzenie Niewidzialnego. Tego nie można pominąć. Kaznodziejstwo maryjne powinno jednak się zmienić, gdyż „hurra-patriotyzm” nie jest dobrym kierunkiem.

 

Oczywiście dużo się zmienia. Zwłaszcza laikat ma i będzie miał coraz większy udział nawet w duszpasterstwie. Myślę, że ten udział jest bardzo ważny, a w związku z tym potrzeba zmiany „profilu księdza”. Dotąd funkcjonuje model polskiego księdza-autokraty, który decyduje o wszystkim: od Trójcy Świętej do rosołu w niedziele. To musi zniknąć. Z drugiej strony nie można wpaść w taką sytuacje, w której księża będą się bezkrytycznie przystosowywać do zmieniającej się rzeczywistości. Dzisiaj mamy do czynienia z dużym otwarciem na Zachód i jest to cenne, ale trzeba uważać, aby się nie zarazić relatywizmem, który podważa wszystko.

 

Język przekazu Ewangelii to kolejna sprawa, na którą powinniśmy się uwrażliwiać już w czasie formacji. Taki, nazwijmy go, „styl popularny” może być jeszcze dobry w niektórych częściach Polski, ale coraz częściej sztuczny, pompatyczuy, napuszony, „barokowy” styl już ludzi denerwuje. Trzeba mówić jeżykiem prostym i naturalnym – tak jak Chrystus.

 
 
 

R

eginald Wiśniewski OP

Magister Studentatu w latach 1949-1960.
 

Najpierw pewne zastrzeżenie. Nie można być dobrym dominikaninem nie mając dobrej formacji ogólnoludzkiej oraz chrześcijańskiej. W takim wypadku będzie to budowanie na piasku. Trzeba zwracać uwagę na to, co nazywamy grzecznością na codzień, dobrym wychowaniem. Ważne są takie cnoty jak szacunek, cześć, pobożność.

 

Dla formacji dominikańskiej najważniejsze jest to, co dla każdej formacji zakonnej: prawdziwe szukanie Boga. Św. Benedykt stawia kandydatom na zakonnika pytanie : czy naprawdę szukasz Boga? Jeżeli kandydat szuka czegoś innego – spokoju, wyzbycia się kompleksów, łatwego życia, a nawet możliwości rozwoju – to nie ma powołania dominikańskiego.

 

Ogromnie ważne jest posiadanie prawdziwego pragnienia naśladowania Chrystusa. Chrystusa ubogiego, czerpiącego swoją doskonałość ze zjednoczenia natury ludzkiej z Osobą Słowa, doskonale posłusznego Ojcu.

 

Dalej: dla formacji kapłańskiej ważna jest świadomość należenia całą swą istota do Chrystusa Arcykapłana. Brat pragnący przyjąć świecenia winien zdawać sobie sprawę z tego, że kapłan jest narzędziem w ręku Chrystusa Arcykapłana, że jest „wyłączony z ludzi”, „konsekrowany” i wszystko ma być w nim na chwałę Boga.

 

Ojciec św. Jan Paweł II w Przemówieniu do neoprezbiterów (Brazylia, 2 VII 1980) odważnie używa pomijanego w dekretach soborowych określenia, które wyrażą wspaniałą prawdę o stanie kapłańskim -„sacerdos alter Christus”. W przemówieniu Jana Pawła II do neoprezbiterów czytamy: „konsekracja dokonana w chwili świeceń (…) zawiera realną i wewnętrzną przemianę (…) i mocą charakteru ukierunkowuje całe bytowanie kapłana i całe jego działanie, na działanie właściwe kapłaństwu tak, że nie pozostaje w nim nic, czym można by dysponować, co nie byłoby kapłańskie, albo tym mniej jeszcze, co byłoby w sprzeczności z tą godnością. W ten sposób dokonuje się w kapłanie mistyczna identyfikacja z Chrystusem (…)”. Ta prawda kapłan powinien żyć na co dzień.

 

Jeśli chodzi o ściśle dominikańska formacje, uzyskuje się ją przez użycie środków zapisanych w naszych Konstytucjach. A wiec przez przestrzeganie ślubów zakonnych, obserwancji monastycznych, uroczyste sprawowanie liturgii oraz nieustanne studium prawdy. Śluby zakonne to nie tylko samo wyrzeczenie, ale raczej wielkie dobro, wielki przywilej. Ubóstwo to wolność od troski o byt materialny, możliwość naśladowania Chrystusa prawdziwie ubogiego. Czystość to wspaniała możliwość pełnego rozwoju osobowości przez oddanie się Chrystusowi. Posłuszeństwo to przywilej uwolnienia się od własnej pychy – największego wroga doskonałej miłości, czyli świętości. Jest to także możliwość rozpoznania woli Bożej i jej pełnienia. Pozytywne podejście do ślubów łączy się ze nieustannym studium prawdy. Porządne studium filozofii i teologii tomistycznej w sposób specjalny kształtuje umysłowość i duchowość dominikański);.

 

Ogromnie ważne w naszej formacji są obserwancje monastyczne i życie wspólne.

Chciałem, aby kleryk coraz lepiej rozumiał, co jest najważniejsze dla zakonnika, kapłana, dominikanina i aby szczerze pragnął to osiągnąć. Pragnąłem, by codziennie w każdej chwili czynił to, co prowadzi do ukształtowania prawdziwego dominikanina.

 

Sposoby, którymi starałem się osiągnąć ten skutek, można streścić w paru punktach: głoszenie konferencji, uwagi zwracane na gorąco, kierowanie lekturą duchowa, kapituły win, dyrekcje duchowe oraz nabożeństwa z okazji uroczystości naszych świętych i błogosławionych.

 

W pracy formacyjnej niewątpliwie sprzyja szczerość i otwartość brata, zaufanie do magistra. Dobrze jest, gdy do zakonu wstępuje ktoś kto ukończył jakieś studia lub pracował zawodowo, ktoś kto „bywał w świecie” i wie z czego zrezygnował. Niedobrze jest gdy do zakonu przychodzą ludzie z kompleksami, pewni siebie, zamknięci w sobie, mający uprzedzenia i z góry planujący do jakich funkcji w zakonie nadają się najlepiej.

 

Jakie powinny być priorytety pracy formacyjnej wobec wyzwań nadchodzącego czasu?

 

Myślę, że najważniejsze jest to, by uformować ludzi naprawdę pełnych Boga, kochających Go we wszystkich poczynaniach i prawdziwie szukających dobra napotkanego człowieka. Ludziom potrzebny jest Bóg, który jest Miłością i który pragnie dobra i szczęścia człowieka. Powinni zrozumieć, że Boże prawo, Ewangelia to wynik Bożej miłości i mądrości. Trzeba być tak uformowanym, by nieść ludziom nie siebie lecz Boga.

Leave a reply