Na tomistycznej diecie


Share this :   | | | |
Na tomistycznej diecie

komentarz Grzegorza Chrzanowskiego OP na artykuł Zbigniewa Pajdy OP

 

Pobierz artykuł

Send to Kindle

 

A

rtykuł ojca Zbigniewa Pajdy po tytułem „List o leczeniu tomizmem” przeczytałem trzy razy. Robiłem to, ponieważ chciałem dobrze zrozumieć o co autorowi chodzi i skomentować pomysł uleczenia naszej cywilizacji i kultury lekarstwem tomizmu. Artykuł podejmuje próbę odpowiedzi na ważne dla naszej dominikańskiej tożsamości pytanie: jaki może czy też powinien być dzisiaj nasz stosunek do tomizmu, a zwłaszcza do filozoficznych aspektów myśli Akwinaty.

Autor rozpoczyna rozważania od postawienia tezy, że „w kulturze Zachodu od lat daje się odnotować kryzys wartości” (s.5), którego obecność z niepokojem odnotowują dokumenty Vaticanum II oraz liczne teksty Magisterium Kościoła. Do zjawisk cechujących kryzys cywilizacji należy:

sceptycyzm, nihilizm, pragmatyzm, subiektywizm, irracjonalizm, relatywizm a także – tu autor powołuje się na dwie encykliki Jana Pawła II – zanegowanie wartości życia i przekonanie o subiektywnym charakterze prawdy. Inne zjawiska (dolegliwości) nękające nasza cywilizacje to negatywne oddziaływanie mass mediów i reklamy na ludzką świadomość prowadzące do powstania „wirtualnej prawdy” (s.9). Nie chcę w tym miejscu wchodzić w szczegółowe wyjaśnianie co oznacza każde z tych zjawisk, odsyłam do ich szczegółowego opisu w artykule (ss. 5-17).

 

Zazwyczaj, zanim nastąpi krytyka, jest miejsce na afirmacje trwałych osiągnięć kultury i cywilizacji. Na przykład w 33 numerze Gaudium et Spes Sobór najpierw z uznaniem konstatuje rozwój wiedzy i techniki oraz wzrost międzyludzkiej wspólnoty, a dopiero potem pyta o sens tych ludzkich wysiłków i przestrzega przed nadużyciami.

 

Jak w takiej sytuacji przeprowadzić kurację tomistyczną i na czym ma ona polegać? Celem kuracji jest obudzenie zainteresowania wartościami absolutnymi (Prawda, Dobro, Piękno, itd.), przekonanie ludzi do ich istnienia i ukazanie jak można je poznać (por. ss. 6-7; 14-16).

Poznać je można dzięki ponownemu zwróceniu się ku metafizyce: wiedzy, która wyjaśnia wszystko w świetle przyczyn ostatecznych. Samo natomiast uleczenie przez tomizm może dokonać się dzięki inkulturacji, czyli osadzenia wiary i tradycji intelektualnej Kościoła we współczesnym aparacie pojęciowym (por. s. 17).

 

Ojciec Pajda, cytując Papieża, słusznie stwierdza, że w metodzie św. Tomasza znajdujemy wzór umiejętności rozróżniania tego co cenne w filozofiach i kulturach oraz dostosowania orędzia Słowa Bożego do ich struktury bez utraty tożsamości. Jest to bez wątpienia prawda i tutaj stanowisko Autora szczerze popieram i uznaję za słuszne. W czasach niespotykanej dotychczas w historii konfrontacji chrześcijaństwa i teologii chrześcijańskiej z religiami świata i rozmaitymi postawami filozoficzno-ideologicznymi św. Tomasz jest wzorem odwagi i rozwagi intelektualnej w przyswajaniu wartościowych treści z zewnątrz oraz krytyki tego, czego przyjęcie podważa chrześcijańska tożsamość.

 

Jest również rzeczą oczywista, że mądrość, której możemy nauczyć się od św. Tomasza, nie ogranicza się jedynie do – bardzo skądinąd ważnej – lekcji metodologu ukazującej jak prowadzić dialog z myślą współczesną. Filozofia tomistyczna jest także bardzo ważnym źródłem inspiracji filozoficznej i bez wątpienia systemem, który w genialny sposób opisuje niektóre aspekty rzeczywistości.

Nie wydaje mi się jednak czymś niestosownym stwierdzenie prostego faktu, że powstał on w XIII wieku i pomimo swej genialności posiada pewne ograniczenia związane z historycznym uwarunkowaniem swojego powstania. Jako genialny twór ducha (i Ducha) tomizm przekracza swoją epokę, miejsce w którym powstał i jest być może najlepszą z dotychczasowych syntezą filozofii i teologii oraz rozumu i wiary, ale to nie znaczy, że ma stać się oficjalną „filozofią Kościoła”. Byłoby to jakieś niemożliwe do przyjęcia, zupełnie niepotrzebne i niesłużące Kościołowi zubożenie dorobku myśli i ograniczenie naszych możliwości opisu i zrozumienia rzeczywistości. Wydaje mi się jednak, iż do takiego zubożenia, niestety, wzywa o. Pajda. Mówiąc niedawno wydanym Katechiźmie Kościoła Katolickiego będącym ważnym punktem odniesienia dla wiernych pisze: „Przydałby się w podobnej mierze jasny punkt odniesienia na gruncie filozofii, przeznaczony dla tych, którzy bez odwoływania się do wiary, szukają na drodze naturalnego rozumu rozwiązania rozmaitych problemów” (s.28). Oczywiście tym punktem odniesienia wyznacznikiem katechizmowej ortodoksji miałby być tomizm.

 

Niestety, ale nie widzę możliwości zredagowania „Katechizmu Filozoficznego”, ponieważ w filozofii nie ma ortodoksji, liczą się natomiast argumenty racjonalne. Uważam natomiast, że zupełnie irracjonalnym zabiegiem byłaby próba absolutyzacji jednego systemu filozoficznego nie biorącą w ogóle pod uwagę dorobku późniejszych filozofów jak Kant, Hegel, Husserl, Kierkegaard, Nietzsche, Popper, Ricoeur, Freud, Eliade itd, itd, itd. Nie uważam także, iż można obejść się bez studiowania filozofów poprzedzających Tomasza, traktując tomizm jako spełnienie tego wszystkiego, co działo się wcześniej.

 

Jak już wcześniej wspomniałem Autorowi artykułu nie chodzi o promocje refleksji teologicznej Akwinaty, ale o znalezienie filozoficznego punktu oparcia dla refleksji chrześcijanskiej. I w tym miejscu autor wykonuje krok, który mógłby być jeszcze usprawiedliwiony na gruncie teologii Tomasza, gdzie mamy przecież do czynienia ze sformułowaniami dogmatycznymi, ale w filozofii jest zupełnie nieuzasadniony i jedynym jego usprawiedliwieniem może być tylko – tak się domyślam – próba efektownego (i pobożnego) zakończenia artykułu. Otóż o. Pajda utożsamia filozofię tomistyczną z „Prawdą” i to pisaną przez duże „P” (por. s. 26). Po zachęcie do opracowania filozoficznego katechizmu autor stwierdza, że nasz obecny czas stanowi wezwanie do nowej ewangelizacji, a „chcąc odpowiedzieć na wyzwania przyszłości musimy oprzeć się na Prawdzie, która oświeca rozum i kształtuje wolność człowieka” (s.26). Ta „Prawda”, tak wynika z wywodu Autora „Listu …” – ale nie jestem wcale pewien czy o to chodziło Ojcu Świętemu w Evangelium vitae, na którą powołuje się o. Pajda mówiąc o Prawdzie – ma być tomizm (?!).

Nie neguje istnienia obiektywnego porządku wartości oraz istnienia Prawdy obiektywnej, bez której człowiek jest zagubiony i traci poczucie sensu życia. Ale Prawda ta ma dla mnie charakter religijny i zbawczy, a nie utożsamia się z wykładem pewnego czcigodnego systemu filozoficznego. Myśl Tomasza może powinna być rozwijana i komentowana – co się zresztą dzieje w pewnym stopniu w filozofii analitycznej ale jako jedno z wielu źródeł inspiracji, być może nawet uprzywilejowane. Dotyczy to moim zdaniem zarówno filozofii, jak i teologii. W innym przypadku zrezygnujemy z bogato zastawionego stołu filozofii na rzecz dania raczej skromnego. Nie sugeruję wcale, że termin przydatności do spożycia tego co przygotował św. Tomasz już minął, ale na pewno nasz specjał może zostać znacznie wzbogacony i przyprawiony do smaku przez współczesne kontynuacje, a nawet zarzuty i negacje. Czy jest sens przypisywać sobie tomistyczną dietę, czy to uleczy kogokolwiek? Moim zdaniem jedynie osłabi i przyprawi o anemie.

Leave a reply