O wschodzie słońca, którego nie było


  • Luty 07, 2019
Share this :   | | | |
O wschodzie słońca, którego nie było

 

C

zas Adwentu ma kilku bohaterów, którzy pomagają nam dobrze przeżyć ten okres liturgiczny. Prorok Izajasz, Jan Chrzciciel, Zachariasz i Elżbieta, Józef i Maryja. Każda z tych osób coś nam pokazuje; niektóre bardziej przez słowa, inne bardziej przez czyny.
 
Chciałbym zatrzymać się przy postaci Zachariasza [Jahwe pamięta]. Ojciec Jana Chrzciciela trochę wbrew swojemu imieniu zwątpił w słowa anioła, gdy ten zapowiedział mu, że jego żona urodzi syna. Stał się niemową na 9 miesięcy. Mógł wypowiedzieć słowa dopiero wtedy, gdy po urodzeniu nazwał swojego syna imieniem Jan [Jahwe jest łaskawy], jak mu zresztą polecił anioł.
 
Trzeba przyznać, że 9 miesięcy bez mówienia to dość bolesna próba, szczególnie dla kogoś tak rozgadanego jak Żyd i to jeszcze kapłan. Można się zatem spodziewać, że pierwsze słowa po uzdrowieniu będą miały niezwykły przekaz; nie tylko za względu na długość próby, ale i na okoliczności, które ją rozpoczęły i zakończyły.
 
I rzeczywiście; Zachariasz powiedział przepiękną modlitwę na cześć Boga, którą codziennie rano powtarza wielu katolików modlących się jutrznią: Błogosławiony Pan Bóg Izraela. Modlitwę można znaleźć w pierwszym rozdziale ewangelii wg św. Łukasza. Pod koniec tej pieśni znajdują się słowa, które trudno sobie wyobrazić nawiedzi nas z wysoka wschodzące słońce. Powiedzmy sobie szczerze: słońce raczej nie wschodzi z wysoka. No dobrze, jeśli ktoś odmawia jutrznie o 11:00 to wszystko mu się zgadza, ale dla modlących się rano coś tu jednak nie gra.
 
Otóż, nie bardzo wiadomo dlaczego w polskim tłumaczeniu pojawia się słowo słońce, którego nie ma w języku greckim. Występuje tam natomiast słowo anatole (ανατολη), które znaczy wschód. W greckim przekładzie Starego Testamentu to słowo pojawia się zazwyczaj na określenie jednego z czterech kierunków. Jest jednak również tłumaczeniem hebrajskiego słowa tsamah, które oznacza: to co wschodzi, rośnie, jak również już rezultat tego procesu, czyli odrośl. Z czasem zaczęto utożsamiać ową Odrośl z Mesjaszem. Ród Dawida powoli usychał, ale wierzono, że Bóg zgodnie z obietnicami powoła z tego rodu jednego potomka, niczym Odrośl, który wyzwoli Izraela. Mówili o tym prorocy starotestamentalni, Jeremiasz:
 

Oto nadejdą dni – wyrocznia Pana – kiedy wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą. Będzie panował jako król, postępując roztropnie, i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi (Jer 23, 5)

 
Zachariasz:
 

Tak mówi Pan Zastępów: Przyjdzie mąż, a imię jego Odrośl. Na miejscu swoim wyrośnie i zbuduje świątynię Pańską (Zach 6, 12)

 
czy wreszcie Izajasz, ze swoim bardzo adwentowym proroctwem:
 

Niebiosa, wysączcie z góry sprawiedliwość i niech obłoki z deszczem ją wyleją! Niechajże ziemia się otworzy, niechaj zbawienie wyda owoc i razem wzejdzie sprawiedliwość! (Iz 45 8).

 
W tym ostatnim proroctwie mamy genialne połączenie: niebiosa posyłają sprawiedliwość a ziemia ją przyjmuje i wyrasta (tsamah) z niej zbawienie.
 
Zamykając temat: Zachariasz raczej nie miał na myśli wschodu słońca (tym bardziej, że w Starym Testamencie Mesjasz nie był z nim utożsamiany). Oczekiwał natomiast przyjścia Odrośli z wysoka, Mesjasza, którego pośle Bóg dla domu Dawida. Oczekujmy go również my; wpatrujmy się w górę i wydajmy z Jego pomocą owoce sprawiedliwości.
 
„Niebiosa, wysączcie z góry sprawiedliwość i niech obłoki z deszczem ją wyleją! Niechajże ziemia się otworzy, niechaj zbawienie wyda owoc i razem wzejdzie sprawiedliwość!”
 


 

autor: Kamil Książek OP

Leave a reply