Po prostu bądź i pachnij


  • Czerwiec 16, 2018
Share this :   | | | |
Po prostu bądź i pachnij

 

W

naszym zakonie pod koniec maja obchodzimy wspomnienie przeniesienia zwłok świętego Dominika. Po dwunastu latach od śmierci Dominika postanowiono przenieść go do osobnego grobowca, żeby pamięć o nim była dostępna nie tylko dla braci. Podczas otwierania trumny, według relacji braci, miał się wydobyć słodki zapach, co zostało odczytane jako dowód na świętość ojca Dominika, o której uznanie wcześniej bracia zbytnio nie zabiegali.
 
W tym roku powstało w nas pytanie, dlaczego świętujemy akurat to wydarzenie. Jest ono niewątpliwie kontrowersyjne – nieciekawe okoliczności oglądania świętego, żadnych jego czynów, a opis cudowności tego wydarzenia może być traktowany jako bajka, ponieważ nie musiało być nic cudownego w słodkim zapachu ciała ojca Dominika.
 
Czy tak było, czy nie, tego nie wiem, ale nie dawała mi spokoju ranga tego wydarzenia. Coś w tym musiało być. Pomyślałem sobie, że to może taka legenda.
 
Mamy przecież inna wspaniałą legendę o świętym Jacku, który uciekał z płonącego Kijowa z figurą Matki Bożej oraz z monstrancją z Najświętszym Sakramentem, i nikt nie zastanawia się nad jej nieautentycznością czy abstrakcyjnością, ponieważ nie to jest istotą legendy.
 
Ludzie z Rusi chcieli w tej legendzie przekazać kolejnym pokoleniom to, co święty Jacek im przyniósł, czyli wiarę oraz to, co ją pielęgnuje. Bracia natomiast do dziś opowiadają tą legendę przekazując to co powinno charakteryzować polskiego dominikanina – widzimy w nim pełnego poświęcenia człowieka, który z troski przekazuje innym to co dla niego jest najważniejsze.
 
Zacząłem zastanawiać się co w takim wypadku chcieli przekazać bracia mówiąc o cudownym zapachu. Przypomniałem sobie jak raz w górach przechodziłem przy krzaczkach mięty i aż się zatrzymałem żeby POBYĆ chwilkę w tym miejscu i powąchać ten przyjemny zapach. Albo jak mama piekła ciasto i siadałem w kuchni by pobyć w zapachu ciasta, czekając na nie z niecierpliwością. Jedyne co można z takim zapachem zrobić to po prostu w nim BYĆ.
 
Myślę, że taki też był święty Dominik, człowiekiem przy którym innym było dobrze. Nie tylko jego współbraciom, ale też heretykom z którymi rozmawiał. I to jest to coś, co niesie ze sobą wspomnienie słodkiego zapachu jego ciała, a gdzie indziej wyraża się w słowach: Dominik kochał wszystkich i przez wszystkich był kochany.
 
Jest to mocny przekaz, który wydobywa pewną część dominikańskiego charyzmatu, ale i po prostu chrześcijańską postawę.
 
Żebyśmy byli ludźmi, z którymi innym jest dobrze.

Leave a reply