Szept Ojca


  • Luty 11, 2019
Share this :   | | | |
Szept Ojca

B

olonia. Wylądowaliśmy z hukiem. Byłem pewien, że podwozie nie wytrzymało uderzenia. Najwidoczniej nie tylko mi zależało, by jak najszybciej dotrzeć na miejsce. Od kiedy przekroczyłem próg klasztoru wypełniła mnie niewypowiedziana wdzięczność i radość, że mogę spędzić kilka dni w miejscu, gdzie żył. Tuż obok znajdował się jego grób.
 
Był już późny wieczór. Siedzieliśmy w milczeniu, w celi, w której zmarł. W momencie śmierci miał pocieszać braci mówiąc: Nie płaczcie, bardziej będę Wam pomocny w niebie. Dotrzymuje obietnicy. Jego słowo rozległo się w ciszy, odbijając się łagodnym echem, łamiąc noc błagalnym jękiem. Zdawał się stanowczo szeptać: ruszajcie, ruszajcie na krańce świata, zapalajcie, bo jest jeszcze tyle mroku.
 
Tak, to był Dominik, jego podpis ledwo widoczny na zwojach dziejów. Żyje życiem swojego Mistrza. Skrywa się za Gorejącym Ogniskiem Miłości. Płonie pragnieniem Boga Żywego. Płonie i wciąż zapala, przepędzając strach i wygodę. I przynagla. I stanowczo szepcze: ruszajcie, ruszajcie na krańce świata, zapalajcie.
 
Siedzieliśmy w milczeniu. Było jak w domu. Nikt o nic nie pytał. Można było swobodnie trwać w radosnej ciszy. Potracić wspólnie trochę czasu. Uśmiechnąć się do samego siebie. Albo odwzajemnić ślad uśmiechu, który wciąż trwa nad winnicą. Posłuchać bez podejrzeń i niedomówień. A z ciszy? Z ciszy wyłaniał się stanowczy szept: ruszajcie, ruszajcie już.
 

Czekał samotnie w miejscu, którego nie mógł zmienić
Dźwigając samotnie, przez lata rozczarowania
zadanie, które zdawało się rozpoczynać.
Słowo Boże pałało w nim
zacieklej niż ogień, głębiej niż morska toń,
przepędzając strach i wygodę;
Słowo rozległo się w ciszy,
odbijając się łagodnym echem,
łamiąc noc błagalnym jękiem.
Tak, to był Dominik, jego podpis
ledwo widoczny na zwojach dziejów;
ślad uśmiechu wciąż trwa nad winnicą,
gdzie próbowano go zabić, ale odkryto,
że śmierć umarła wobec jego pragnienia śmierci.
(…)

 


 

Jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął.
(Łk 12,49)

 


autor :Mateusz Paluch OP

Leave a reply