Świat współczesny porażony jest brzydotą i kiczem. Liczy się to, co szokuje. Co więcej, piękno stało się czymś względnym, czasem mało interesującym, a chwilami wręcz niepożądanym. Kontemplację nad pięknem zastąpił płytki zachwyt lub też intelektualne łamigłówki. Dokąd zmierzamy? Czy można liczyć na to, że nastąpi przełom, odrodzenie na polu wrażliwości estetycznej? A może są to tylko marzenia „ściętej głowy”? Nie sposób, tak po prostu, przejść obok tych pytań. Jedno jest pewne – świat potrzebuje piękna. Potrzebuje je każdy człowiek, który chce, aby jego życie było wypełnione światłem. O tym też jest numer „Teofila” noszący tytuł „Homo arte vivit”