Zrozumieć seksualną pokusę


Ksawery Knotz OFMcap

Pokusa fałszuje prawdę o mądrości i miłości Boga

W Księdze Rodzaju znajduje się dialog Szatana z Ewą, check który w mistrzowski sposób pokazuje działanie pokusy. Bóg powiedział człowiekowi: ?Możesz jeść ze wszystkich drzew ogrodu, ale z drzewa znajomości dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy zjesz, będziesz musiał umrzeć? (Rdz 2,16-17). Przebiegły wąż w rozmowie z Ewą przeformułował jednak wolę Bożą: ?A więc Bóg naprawdę powiedział: Nie wolno wam jeść z żadnego drzewa w tym ogrodzie??. Wypowiedź Boga została zmanipulowana. Bóg mówi ? ?ze wszystkich drzew oprócz jednego?, a szatan ? ?z żadnego drzewa?!!! W ten sposób szatan chce wywołać wrażenie, że Bóg jest kimś niedobrym, surowym, zaborczym, który zakazuje korzystania z dóbr wspaniałego ogrodu. Ewa czuje powinność sprostowania tych słów:? Wolno nam jeść owoce z drzew tego ogrodu, ale co do owoców drzewa, które jest na środku, Bóg powiedział: ?Nie jedzcie z niego i nie dotykajcie go, byście nie umarli??. Trzeba bardzo uważnie przeczytać wypowiedź Ewy. Ewa nie przytacza dosłownie woli Bożej. Dodaje coś, co nie było zakazem Boga: ?i nie dotykajcie go [tego drzewa]?. Tym razem już sama Ewa przeformułowała wolę Bożą. Rozmowa z szatanem sprawiła, że Bóg wydał się jej surowszy i bardziej restrykcyjny niż był w rzeczywistości. Niespostrzeżenie dla niej samej poszła za myślą szatana, który chciał jej przedstawić Boga jako kogoś nieżyczliwego człowiekowi.

Od tej pory Ewa zaczyna się zastanawiać nad sensownością Bożego przykazania. Po co Bóg zakazał nie dotykać drzewa? To jest przecież bez sensu. Z powodu małego przeinaczenia woli Bożej Ewa zaczyna tracić zaufanie do Boga. Zastanawia się czy Bóg ma rację, dając takie zakazy i dochodzi do słusznego wniosku, że z tym zakazem dotykania jest coś nie tak. Przebiegły szatan już zasiał w sercu Ewy wątpliwość co do mądrości Boga. Czy Bóg ma rzeczywiście rację ustanawiając granice ludzkiej wolności? Czy robi to z miłości?

Jeżeli Ewa nie odkryje tego subtelnego i delikatnego kłamstwa (na pozór nieszkodliwego) na temat Bożego przykazania, nie dostrzeże przeinaczeń, nadinterpretacji, półprawd ? jej dobre myślenie o Bogu będzie się powoli zmieniać.

Szatan wykorzystuje wewnętrzne zamieszanie i wątpliwości, które targają sercem Ewy, i decyduje się jeszcze mocniej uderzyć ? kwestionuje istotę Bożego nakazu: ?Wcale nie umrzecie!!!? Bóg kłamie, chce was oszukać, wcale was nie kocha, nie chce waszego szczęścia i radości!!! Bóg się wami nie opiekuje. To nie dla waszego dobra ustanowił ten jeden zakaz ? niejedzenia owoców z drzewa poznania dobra i zła. ?Przeciwnie, Bóg wie, że gdy z niego zjecie, wasze oczy się otworzą i staniecie się jak Bóg znawcami dobra i zła!?(3,4-5). W sercu Ewy narastają poważne wątpliwości. A jeżeli Bóg kłamie? Jeżeli mówi, że chce nas uchronić przed cierpieniem i śmiercią, a tak naprawdę nie chce dać nam czegoś wspaniałego? Może sprytnie nas oszukał i zabrał nam coś dobrego, z czego powinniśmy się cieszyć? Jest to bardzo prawdopodobne. Bóg nie jest taki mądry i dobry, jakby się wydawało, skoro wydaje takie bezsensowne zakazy jak zakaz dotykania tego drzewa. Musi coś ukrywać przed nami. Widocznie boi się czegoś? Gdy zrobimy po swojemu, odbierzemy mu władzę nad nami! Zyskamy utraconą wolność! Raj dopiero wtedy stanie się prawdziwym rajem!

n26_i1

Pomimo tego, że Adam i Ewa mieli naprawdę dużo wolności (mogli jeść ze wszystkich drzew oprócz jednego) poczuli się ograniczeni przez Boga. ?Wtedy kobieta ujrzała, że dobrze by było zjeść z tego drzewa, że było ono powabne dla oczu i pożądane dla osiągnięcia mądrości? (3,6). Do tej pory Ewa nie interesowała się tym drzewem, może w ogóle o nim nie myślała. Korzystała w pełni z uroków życia w rajskim ogrodzie. Teraz jednak jej ciekawość została rozbudzona i zaczęła się przyglądać drzewu. Jako kobieta wyczulona na estetykę dostrzegła, że drzewo jest ładne. Zapragnęła zerwać piękny owoc. Zakaz dotyczył tylko zjedzenia, a nie dotknięcia albo zerwania. Jednak dla niej, która pod wpływem szatana błędnie interpretowała wolę Bożą, było to już złamanie zakazu Boga. Zrobiła pierwszy krok, który ułatwił jej zrobienie następnego ? za chwilę skosztowała owoc i rzeczywiście złamała zakaz Boga. Szatan umiejętnie podprowadził ją do decyzji sprzeciwienia się Bogu.

Kuszenie w sferze seksualnej

Nauka Kościoła odnośnie do seksualności jest w wyjątkowy sposób przeinaczana przez ludzi. Można się domyślać, że Zły duch ma w tym swój udział, skoro te przeinaczenia i przewrotne interpretacje skutecznie podważają zaufanie do Boga i sprawiają, że ludzie nie chcą iść za Nim, mają przeświadczenie, że Bóg ich nie kocha i chce zabrać im szczęście w miłości, w tym radość i przyjemność życia seksualnego. Oto kilka przekłamań w sferze seksualnej, które oddzielają nas od Boga.

  1. W seksie nie ma Boga. W rzeczywistości Kościół głosi, że w czasie pożycia małżeńskiego Bóg jest obecny między małżonkami. Takie przeświadczenie wypływa ze znanej prawdy, że małżeństwo jest sakramentem. Na mocy tego sakramentu Bóg jest obecny we wszystkich przejawach więzi, jakie są między małżonkami. Miłość i więź wyraża się także poprzez współżycie seksualne. Akt małżeński jest szczególnym sposobem spotkania z Bogiem i współmałżonkiem.
  2. Bóg zakazuje korzystania z przyjemności seksualnych. W rzeczywistości Bóg jako Stwórca natury ludzkiej nigdy nie zakazał korzystania z przyjemności seksualnej i jej szukania, wprost przeciwnie ? tak stworzył człowieka, aby miłości między mężczyzną a kobietą towarzyszyła przyjemność seksualna aż do przeżycia orgazmu. Bóg jedynie ograniczył wolność człowieka w tym, że nie pozwala korzystać z przyjemności seksualnej poza małżeństwem i za cenę likwidowania zdrowych cech ludzkiego ciała.
  3. Bóg każe rodzić dzieci aż do granic możliwości ludzkiego organizmu.. W rzeczywistości nigdzie takiego nakazu nie ma ? ani w Piśmie Świętym, ani w dokumentach Kościoła. Bóg jedynie chce, aby małżonkowie, planując dzieci, korzystali z możliwości, jakie daje im ludzka natura. A ona daje możliwość współżycia w okresach płodnych i niepłodnych. Nie jest prawdą, że Kościół nakazuje współżyć w okresie płodnym (co oznacza, że kazałby rodzić wiele dzieci) albo nie pozwala planować dzieci (co oznacza, że nie wolno by było posługiwać się rozumem).
  4. Trzeba współżyć z intencją urodzenia dziecka. W rzeczywistości małżonkom wolno nie chcieć/nie planować dzieci, wolno współżyć bez intencji urodzenia dziecka, wolno unikać zapłodnienia. Gdy małżonkowie nie są gotowi na poczęcie dziecka, wybierają na współżycie fazę pierwszą cyklu (po miesiączce), albo fazę trzecią (poowulacyjną). Kościół natomiast naucza, że nie wolno świadomie pozbawiać się płodności. Tak samo jak pozbawiać się wzroku albo wątroby.
  5. Metody naturalnego rozpoznawania płodności są przestarzałe. W rzeczywistości należą do najnowszych odkryć naukowych. Są to metody oparte na obserwacji, a nie na matematycznych wyliczeniach. Metody badania płodności jak wszystkie metody naukowe są poparte licznymi badaniami empirycznymi. Mają swoją metodologię. Jeżeli chce się je z pożytkiem stosować trzeba stosować się do wyznaczonych zasad. Jeżeli korzysta się z nich w sposób wyrywkowy albo kieruje się więcej intuicją niż intelektualną analizą wyników badań organizmu, to nie są to już metody naukowe, ale nieodpowiedzialne i ryzykowne działania. Metody te się ciągle rozwijają i doskonalą, tak jak wszystkie inne osiągnięcia ludzkiego geniuszu.
  6. W czasie aktu seksualnego niektóre pieszczoty są niedozwolone. W rzeczywistości nie są to poglądy Kościoła, który wybór pieszczot zostawia samym małżonkom. Gdy małżonkowie podejmują współżycie seksualne wszystkie pieszczoty są dozwolone, także i te najbardziej intymne ? oralne. Niczym nieusprawiedliwiony jest podział na części ciała, które można pieścić i całować, i te, których nie wolno ani całować, ani dotykać. W czasie gry wstępnej małżonkowie mogą rozbudzać się według własnych fantazji, potrzeb i ochoty.
  7. Każde przekroczenie w sferze seksualnej jest grzechem ciężkim. Kościół wierny swojemu Magisterium głosi całkiem inną naukę. Seksualność jest obszarem szczególnie delikatnym, plastycznym w kształtowaniu. Przy jej udziale człowiek może przeżywać wielkie szczęście, jak i wielkie cierpienie. Kościół chroni wielkie dobro, jakim jest seksualność, przed zranieniem, przemocą, konsumpcją. . . Traktowanie jej w taki sposób niszczy ten piękny dar Boży. Szczególna ochrona tego wielkiego dobra, jakim jest seksualność, sprawia, że Kościół uważa każde bezpośrednie działanie przeciw seksualności za poważne nieuporządkowanie moralne, ale nie mówi, że jest ono automatycznie grzechem śmiertelnym. Grzech jest aktem ludzkim, musi być popełniony ze świadomością wyrządzania zła i krzywdy drugiej osobie. Grzech ciężki musi być popełniony nie tylko z pełną świadomością zła (wiele zła w sferze seksualnej dokonuje się z niewiedzy), ale także w pełnej wolności wyboru (której brakuje wielu niedojrzałym, słabym ludziom). Kościół uwzględnia intencje, okoliczności, które wpływają na ocenę moralną człowieka. Dlatego nie wszystkie grzechy seksualne są ciężkie, nawet jeśli ich skutkiem jest poważne zło (ciężka materia).

n26_i2

Czym jest pokusa?

W potocznym rozumieniu pokusę w sferze seksualnej utożsamia się z poruszeniami w sferze zmysłowości. Umiejscowienie źródła pokusy w zmysłach rodzi poważne konsekwencje. Wpływa na negatywne postrzeganie swojej cielesności, a tym samym na brak akceptacji własnej płciowości i seksualności. Gdy pobudzenia w sferze płciowej są od razu kwali?kowane jako pokusa popychająca do złego [1], niknie niezbędny margines wolności, który pozwala bez moralnego niepokoju obserwować i zarazem akceptować poruszenia w sferze seksualnej. Wtedy bardzo łatwo jest wpaść w manicheizm i uznać swoją ludzką naturę za złą, nieustannie popychającą do grzechu. Dlatego ważną rzeczą jest uświadomić sobie, że poruszenia zmysłowości same w sobie nigdy nie mogą być pokusą, a tym bardziej grzechem. Tak jak pokusą i grzechem nie są głód, pragnienie picia, senność. Ani pokusą, ani grzechem nie są myśli o pocałunkach, pieszczotach, współżyciu seksualnym z kochaną osobą, a nawet z kimś pięknym czy przystojnym, którego się spotkało. Pobudzenia w sferze seksualnej mogą natomiast stać się zarzewiem grzechu, to znaczy zmysły nadmiernie rozbudzone łatwo i szybko prowadzą do grzechu.

Pokusa nie rodzi się w zmysłach, ale w umyśle. Nie każda jednak myśl na tematy seksualne jest pokusą. Przytoczone wcześniej myśli erotyczne są naturalną konsekwencją reagowania na bodźce seksualne. Pokusa ma swoją specy?kę. Jest ona przebiegłą myślą, która jak wąż wślizguje się w umysł i przekonuje człowieka do zlekceważenia dobra. Charakterystyczną jej cechą jest dążenie do przeinterpretowania, odwrócenie znaczenia moralnego czynu. Człowiek, do tej pory świadomy zła, poddaje się sugestii, jaką niesie w sobie pokusa. Zło coraz bardziej jawi się jako pożądane dobro [2]. Wraz z tą zmianą wzrasta przyzwolenie na popełnienie grzechu. Na przykład zdrada małżeńska ? do tej pory negatywnie oceniana ? zaczyna się wydawać okazją do odmłodzenia swojego życia, przeżycia wspaniałej przygody, sprawdzenia, czy jesteśmy nadal atrakcyjni. . . Mąż wie, że pornogra?a niszczy więź z żoną, ale wmawia sobie, że pomaga mu się rozładować seksualnie, uspokaja go, czyni jakby ?lepszym?.

Pod wpływem pokusy człowiek zaczyna tworzyć sobie różne teorie, które wydają się na tyle przekonywujące. że można je uznać za racjonalne, a zachowania z niej wypływające za dobre, a nawet i szlachetne. Czasami wystarczy bardzo krótka chwila wątpliwości, aby osłabić wolę życia w czystości i oddać pole sile popędu. On zaś jednoznacznie pokazuje drogę, która ? utorowana przez pokusę ? wydaje się autentyczna, dobra, spontaniczna. Propozycja zakosztowania przyjemności seksualnej jest zbyt kusząca, aby, będąc już przekonanym przez pokusę, opierać się jej urokowi.

Pokusa a grzech

Grzech pojawia się dopiero w chwili, gdy człowiek ulegnie zwodniczej myśli i zgodzi się na to, co ona mu podpowiada. Pociągnięty przez pozorne dobro zdecyduje się dobrowolnie ?dmuchać w ognisko? ? rozniecić ogień zmysłów, który do tej pory żarzył się lub nawet już rozniecał z powodu naturalnej aktywności seksualnej. Naturalna aktywność sprawia, że przez umysł przepływają fantazje erotyczne, które na przykład nie dotyczą współmałżonka. Myśli tego typu pojawiają się spontanicznie i niespostrzeżenie opanowują umysł, zajmują go i wypełniają, czasami niezależnie od woli człowieka. Przez jakiś czas bezwolnie przepływają przez niego. Dopiero gdy człowiek w którymś momencie wróci do rzeczywistości i wyraźnie uświadomi sobie ich istnienie, powinien zadecydować. Można je wtedy świadomie podtrzymać, niedużym wysiłkiem woli poprowadzić dalej, rozwinąć, budować kolejne erotyczne sceny. Jeżeli nie chce się rozwijać tych myśli ? w imię miłości i szacunku dla współmałżonka ? trzeba się od nich odciąć, zrezygnować z nich. Dopiero moment ustosunkowania się do tych wyobrażeń i świadomego zaangażowania woli decyduje o popełnieniu lub nie grzechu powszedniego.

Jeżeli nie chce się rozwijać powstających myśli, trzeba je zatrzymać, odwrócić, zmienić. Sposób reakcji wydaje się ściśle związany z podejściem do własnej seksualności. Jeżeli nie akceptuje się naturalnych odczuć w tej sferze, to podejmuje się nerwowe próby odwrócenia natrętnych myśli, zatrzymania ich, stłumienia. Taka metoda nie tylko nie pomaga, ale wyrządza szkodę. Rodzi zmęczenie psychiczne, zniechęcenie. Dlatego drugi sposób zakłada całkiem inną strategię. Zawsze w momencie, gdy uświadamiamy sobie fakt istnienia w nas pragnień seksualnych, które mogą według naszej oceny przerodzić się w czyn, którego nie akceptujemy (nie dotyczą małżonka, nie ma odpowiedniego czasu na współżycie itp.) wracamy do rzeczywistości. Wtedy myśli te bledną, zanikają ? tracą swoją intensywność i napięcie. Wtedy nie trzeba z nimi walczyć, ale wystarczy spokojnie, świadomą decyzją zwrócić się ku swoim zajęciom. Nie oznacza to, że myśli te ostatecznie odeszły. Być może za chwilę znów zaczną przepływać przez naszą głowę. Wtedy znów, gdy uświadomimy sobie ich istnienie, trzeba spokojnie podjąć decyzję nierozwijania pojawiającej się fabuły.

Ksawery Knotz OFMcap ? dr teologii pastoralnej. Studiował na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, we Fryburgu i na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Był duszpasterzem akademickim we Wrocławiu. Specjalizuje się w duszpasterstwie rodzin, jest spowiednikiem i kierownikiem duchowym wielu małżeństw. Jest autorem książki Akt małżeński ? szansa spotkania z Bogiem i współmałżonkiem oraz wielu artykułów.

[1]   Por. W. Fijałkowski, Niewykorzystany dar płci, Kraków 1998, s. 39.
[2]   K. Wojtyła, Miłość i odpowiedzialność, Lublin 2001, s. 147.

Spis Treści

Dodatek teofila

    Philospohia viva teofila

      Spory, dyskusje, polemiki teofila

        Rozmowa teofila

        • Nadać sens narzeczeństwu
          Mirosław Pilśniak OP

        Ankieta teofila

        • Między zakochaniem a miłością
          Jacek Pulikowski
        • Ożywiać zakochanie czy miłość?
          ks. Marek Dziewiecki
        • Jak ożywiać miłość?
          Zbigniew Nosowski
        • Sympatyczna niedojrzałość zakochania
          Jacek Salij OP
        • Narzeczeństwo – ekstaza przyjaźni
          Joachim Badeni OP
        • O singlach
          Maciej Roszkowski OP
        • Czego warto nauczyć się w czasie narzeczeństwa?
          Jerzy Grzybowski

        Artykuły teofila

        • Zrozumieć seksualną pokusę
          Ksawery Knotz OFMcap
        • O poznaniu i wyborze w miłości seksualnej
          Marian Grabowski
        • Świętość ludzkiej seksualności
          Robert Plich OP
        • Granice przyzwoitości w narzeczeństwie
          Małgorzata Wałejko
        • O wspólnym mieszkaniu przed ślubem
          Krystyna Slany, Magdalena Ślusarczyk
        • Jak być rodzicem zakochanych dzieci?
          Janusz Mastalski
        • Papież i małżonek. Rzecz o Innocentym III
          Dominik Jurczak OP
        • Skąd ich piękno?
          Łukasz Woś OP

        Horyzonty teofila

        • Łaska i wolna wola w teologii Marcina Lutra
          Kristian Töth
        • Holocaust. Horyzont nowego myslenia
          Dominik Rogóż OP

        Dominikalia teofila

        • Cuda świętego Jacka
          Szymon Popławski OP

        Wykład teofila

        • Miłość według św. Tomasza z Akwinu
          Eleonora Stump

        Poezja teofila

          inne