Czas tęsknoty


  • Maj 05, 2020
Share this :   | | | |
Czas tęsknoty

 

P

rzedziwny jest czas Okresu Wielkanocnego, który właśnie przeżywamy. Nie tylko z powodu okoliczności epidemicznych, z którymi przyszło nam się mierzyć, lecz przede wszystkim ze względu na sam charakter tego okresu liturgicznego. Jest to czas, w którym z jakąś niezwykłą oczywistością możemy doświadczyć napięcia związanego z przychodzeniem Królestwa Bożego – tego, że już w nim uczestniczymy, ale jeszcze nie w całej pełni.
 

Przyjrzyjmy się kilku ewangelicznym scenom, które opisują wydarzenia po Zmartwychwstaniu Jezusa.

 
Widzimy zapłakaną Marię Magdalenę, która spotyka żywego Jezusa. W pierwszej chwili jednak w ogóle nie rozpoznaje Tego, za którym tęskniło jej serce. Dopiero kiedy słyszy swoje imię wypowiedziane przez Mistrza, coś się w niej otwiera i dostrzega obecność Ukochanego (J 20,11-18).
 
Słyszymy także o dwóch uczniach idących do Emaus, którzy prowadzą w drodze długą rozmowę ze Zmartwychwstałym. Zupełnie jednak nie zdają sobie sprawy z tego, kim jest ich rozmówca. Choć Jezus dogłębnie im wyjaśnia starotestamentalne proroctwa i tłumaczy, jak one zapowiadały Jego śmierć i zmartwychwstanie, jednak uczniom to nie wystarcza, by obok siebie dostrzec obecność Mesjasza. Dopiero znak łamania chleba sprawia, że ich oczy się otwierają i w towarzyszu podróży rozpoznają Nauczyciela (Łk 24,13-35).
 
Możemy też zobaczyć apostołów, którzy siedzą zalęknieni i pełni niepokoju w zamkniętym na cztery spusty wieczerniku. Choć słyszeli już od kobiet radosną nowinę o zmartwychwstaniu Pana, nie dowierzają ich świadectwom (Mk 16,9-14). Radość napełnia ich serca dopiero wtedy, gdy Jezus osobiście staje pośród nich i pokazuje im swoje rany. Tomasz, którego ominęło to spotkanie, nie daje wiary opowieściom pozostałych. Dlatego Jezus po ośmiu dniach ukazuje się ponownie, aby przekonać go o fakcie Zmartwychwstania i otworzyć jego serce na wiarę (J 20,19-29).
 
Wszystko się zmienia w Dniu Pięćdziesiątnicy, kiedy uczniowie zgodnie z obietnicą Jezusa otrzymują w darze Ducha Świętego. Wtedy już nie potrzebują kolejnych dowodów obecności Jezusa, bo czują realną obecność Bożego Ducha w sobie. Nie potrzebują kolejnych przykazań i wskazówek od Chrystusa, bo Duch Święty sam ich poucza, co mają robić i dokąd iść. Nie potrzebują słów dodających otuchy i odwagi, bo Duch Święty napełnia ich męstwem potrzebnym do głoszenia i czynienia rzeczy niemożliwych, nawet wobec przeciwności i prześladowań (Dz 2nn).
 

A my?

 
Może wciąż doświadczamy tego rozpięcia między Zmartwychwstaniem a Pięćdziesiątnicą – między pełnią Objawienia, a spełnieniem obietnicy?
Może już słyszeliśmy wiele świadectw o spotkaniach innych osób z żywym Jezusem ale nadal jeszcze nie potrafimy im uwierzyć i czekamy na osobiste doświadczenie? Może przeczytaliśmy już mnóstwo komentarzy do Pisma Świętego i wysłuchaliśmy wielu kazań objaśniających Słowo Boże ale wciąż jeszcze nie potrafimy dostrzec obecności Chrystusa w naszym życiu? Może już poznaliśmy dobrą nowinę o zbawieniu, o Bożej miłości, która jest większa niż śmierć, a jednak nasze serca nadal jeszcze nie są wolne od lęku i trosk?
 

Jeśli tak jest… nie bój się!

 
Pragnij, szukaj, wypatruj, nasłuchuj, bo Jezus jest przy Tobie! Jak kiedyś znalazł odpowiednie sposoby, aby dać się rozpoznać swoim uczniom, tak i teraz doskonale wie, co zrobić, abyś dostrzegł w sobie Jego obecność. A choć czas oczekiwania jest trudny, to nie ustawaj w pragnieniu – cóż piękniejszego może znaleźć Jezus, niż twoje roztęsknione i rozkochane w Nim serce?
 
Jezus obiecał, że „Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łk 11,13) i zapowiedział, że Boży Duch nas wszystkiego nauczy, wszystko przypomni i doprowadzi nas do całej prawdy o Chrystusie.
Pięćdziesiątnica jest blisko. Dlatego warto już zacząć wołać o Ducha Świętego.
 
Jeśli nie masz jeszcze postanowień wielkanocnych – możesz to uczynić jednym z nich…
 


 

br. Michał Gabor OP

Leave a reply