Czekając na…


  • Marzec 28, 2020
Share this :   | | | |
Czekając na…

Boję się o… jutro.
Boję się o… najbliższych.
Boję się o… zdrowie.
Boję się o… pracę.
Boję się o… ceny.
Boję się o… mieszkanie.
Boję się o… wakacje.
Boję się o… psa.
Boję się o… sąsiada?

Tak bardzo.
Lękam się o siebie.

 

C

oraz częściej, z każdej strony docierają do nas niepokojące wiadomości. Czekamy jakby w przerażeniu na najgorszy scenariusz. Bo skoro cały rok nas nie rozpieszcza, to dlaczego kolejne miesiące niby miałyby być lepsze? Trochę to męczące – boimy się i tylko czekamy na nieznane.

 

To dobry czas, żeby się zatrzymać. Żeby spojrzeć w głąb siebie i nawiązać kontakt z tym, co we mnie najcenniejsze, z samym sobą, z drugim człowiekiem. To dobry czas, aby powrócić do spraw, które zaniedbaliśmy w rutynie codzienności. Czas powrotów i pojednania…

 

Niedługo Zmartwychwstanie. Już jaśnieje Jego Dzień. On znów przypomni nam, że zwyciężył świat. Czy pamiętam? Bóg zła nie uczynił i zła nie chce. Przeciwnie, rozświetla nasze ciemności. On dla nas zamienia je w swoje błogosławieństwo. Czasem nie rozumiemy tego, co nas spotyka i nawet nie musimy rozumieć wszystkiego. Wystarczy, że będziemy pamiętać, że On nas nie zostawił samymi. Jako chrześcijanie mamy żyć nadzieją i dzielić się nadzieją z tymi, którym jej brak. Przybliżajmy dzień.

 

I choć może mamy dziś słuszne powody do strachu, nie znaczy to wcale, że jutro nic się nie zmieni. Bo każdy dzień to nowy początek.

 

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!” (Mk 4,40)
– Jezu Amen, zaradź mej niewierze.

 

autor: Łukasz Róg OP

Leave a reply