poprzednim odcinku naszych muzycznych rozważań zastanawialiśmy się nad różnymi metodami uczenia się śpiewu. Wydaje się, że jedną z niezbędnych umiejętności, które powinien nabyć śpiewak, jest czytanie nut. Oczywiście da się zaśpiewać wiele pięknych utworów bez korzystania z zapisu nutowego. Trudno jednak sobie wyobrazić chórzystę, który ma do wykonania bardzo długą partię w koncercie symfonicznym, a jednocześnie nie ma zielonego pojęcia, co oznaczają te dziwne czarne kropki i kreski w zapisie nutowym.

Jeśli chodzi o nasze życie, to bardziej ono przypomina udział w orkiestrze symfonicznej niż solowe improwizacje na gitarze (z całym szacunkiem do gitarzystów).

Dla chrześcijan tymi nutami jest Pismo Święte. Oczywiście to porównanie, tak jak i wszystkie inne w ramach tego cyklu, należy traktować metaforycznie. Nie da się w kilku prostych zdaniach wyrazić całej głębi tego, czym jest Słowo Boże i jakie treści w sobie niesie. Spróbujmy jednak wydobyć z tej muzycznej metafory pewną naukę dotyczącą naszej refleksji nad Pismem Świętym.
Od czego zatem zacząć, żeby posiąść umiejętność śpiewania z nut?

Musimy mieć nuty oraz nauczyciela, który nas nauczy z nich korzystać.

No cóż, wiem, że to brzmi jak najbardziej oczywista oczywistość. Ale już na samym początku potrzebujemy to sobie dobrze wyjaśnić. Współczesny zapis nutowy jest mocno ustandaryzowany i wydaje się, że jest używany dość powszechnie przez muzyków. Wyobraźmy sobie jednak, że odnaleziono chiński manuskrypt z III wieku z jakimś zapisem muzycznym. Odczytanie takich nut byłoby prawdopodobnie poza naszym zasięgiem, nawet gdybyśmy mieli wyższe wykształcenie w tej dziedzinie. Potrzebowalibyśmy pomocy eksperta od starożytnego Orientu, który pomógłby nam odszyfrować ten dokument.

Podobnie ma się sprawa z Pismem Świętym. Potrzebujemy kogoś, kto nam dostarczy sam tekst, ale równocześnie potrzebujemy też eksperta, który nas nauczy z niego korzystać. Obie te role spełnia Kościół.
Z jednej strony, to właśnie dzięki Kościołowi mamy dostęp do tekstu Pisma Świętego. Najważniejsze wydarzenia z historii zbawienia zostały spisane przez natchnionych autorów, a następnie były przekazywane kolejnym pokoleniom chrześcijan jako bezcenny skarb. Jednocześnie razem z Pismem Świętym jest przekazywana Tradycja, która między innymi zachowała pamięć o tym, jak należy te święte teksty czytać.
Dlatego tak ważne jest, by czytać Słowo Boże w jedności z Kościołem. Swobodna, samodzielna interpretacja Pisma Świętego bez właściwego odniesienia do prawd wiary chrześcijańskiej może prowadzić do błędnego rozumienia natchnionych tekstów. Tak jak możemy błędnie odczytać średniowieczne manuskrypty z nutami, jeśli nie posiadamy należytego objaśnienia użytych symboli, tak też możemy błędnie interpretować teksty Pisma Świętego, jeśli nie znamy odniesienia do zachowanych w Kościele prawd wiary*.

Przejdźmy zatem już do samego procesu czytania zapisu nutowego. Możemy go podzielić na dwa zasadnicze etapy – odczytanie nut oraz ich interpretacja.
Pierwszy krok jest fundamentalny i bez niego nie można pójść dalej. Głównym zadaniem na tym etapie jest rozpoznanie, co oznaczają te wszystkie symbole, które są umieszczone na papierze z nutami. Trzeba nam najpierw dowiedzieć się, czym są poszczególne elementy zapisu nutowego (np. pięciolinia, klucz, pauzy, kreski taktowe, nuty, itp.), a następnie zebrać je razem i odczytać melodię, która się w nich kryje.
Na początku naszej przygody z nutami koniecznie potrzebujemy pomocy kogoś, kto nas wprowadzi w ten świat. Jeśli nie otrzymamy dokładnych wyjaśnień znaczenia użytych symboli, nasze próby śpiewania z nut są skazane na porażkę.

Odpowiednikiem tego pierwszego etapu w czytaniu Pisma Świętego jest zrozumienie sensu dosłownego. Na nim dopiero opiera się etap drugi, czyli próba wydobycia sensu duchowego.
Przyjrzyjmy się najpierw, czym jest sens dosłowny. Najkrócej mówiąc, jest to treść, którą autor natchniony chciał nam przekazać w danym fragmencie. Na właściwe odczytanie sensu dosłownego składa się wiele czynników. Potrzebna nam jest znajomość słów i symboli użytych w danym tekście, zastosowanych środków literackich, a także kontekstu historycznego i kulturowego opisywanych wydarzeń. Dobrze by było również dowiedzieć się co nieco o osobie samego autora natchnionego i o pierwszych odbiorcach przekazywanych przez niego słów.
Te wszystkie elementy stanowią część klucza interpretacyjnego, który pozwala nam poprawnie odczytać dane wydarzenie. W podobny sposób potrzebujemy najpierw określić klucz na pięciolinii, żeby móc właściwie odczytać zapisaną na niej melodię.

Chwila, chwila – możecie zapytać – ale po co to wszystko? Czy nie można po prostu czytać Pisma Świętego i karmić się słowami, które Bóg do nas wypowiedział?

Zanim odpowiem na to pytanie, pozwólcie, że posłużę się pewnym grubo ciosanym przykładem.
Gdyby dzisiaj ktoś powiedział o swoim sąsiedzie: “To jest baran”, to moglibyśmy uznać, że w dość obrazowy sposób podsumował trudny charakter tamtego. Kiedy jednak czytamy słowa Jana Chrzciciela w odniesieniu do Chrystusa: “To jest Baranek Boży”, to już nie możemy tego wyjaśniać w kluczu naszych obecnych pojęć. Raczej powinniśmy wziąć pod uwagę kontekst kultu świątynnego w starożytnym Izraelu, poznać zasady składania ofiar przez Żydów, a także uwzględnić charakter misji Jana Chrzciciela oraz jego relację z samym Jezusem. Mając świadomość już tylko tych kilku czynników, będziemy zupełnie inaczej odczytywać te podobnie brzmiące słowa.
Jeszcze inny przykład: z czym kojarzy nam się talent? Nasze pierwsze skojarzenie pewnie pójdzie w kierunku wrodzonych zdolności czy predyspozycji człowieka. Jednak w starożytnym świecie talent był jednostką wagi (ok. 25-35 kg) i to najczęściej używaną do odmierzania metali szlachetnych. Zatem jeden talent srebra stanowił ogromną sumę pieniędzy! Jakże inny wydźwięk zyskuje Chrystusowa przypowieść o talentach, jeśli weźmiemy pod uwagę jego monetarne znaczenie zamiast charakterologicznego.

Wracając do odpowiedzi na postawione wcześniej pytanie – tak, oczywiście, że można czytać Słowo Boże bez specjalistycznej wiedzy historycznej czy kulturowej. Jestem przekonany, że Bóg przemawia słowami Pisma Świętego do serca każdego, kto szczerze chce Go słuchać.
Czy mamy jednak zawsze pozostać na tym poziomie poznania? Czyż ten, kto kocha, nie chce zrobić wszystkiego, aby jeszcze lepiej poznać ukochaną osobę? Dlaczegóż więc nie mielibyśmy korzystać z wszelkiej ludzkiej wiedzy, która mogłaby nas przybliżyć do coraz głębszego zrozumienia słów naszego Dobrego Boga? Warto sięgać po komentarze do Pisma Świętego, artykuły biblijne, internetowe rozważania, atlasy Ziemi Świętej i inne podobne narzędzia. Ale warto również czasem wziąć do ręki dzieła naszych świętych poprzedników, w których komentowali i rozważali Słowo Boże – nie brakuje ich w naszych bibliotekach.

Na koniec już chciałbym podzielić się trzema krótkimi uwagami:

  • Po pierwsze, chcę podkreślić, że ta zewnętrzna warstwa sensu dosłownego jest naprawdę bardzo ważna. Stoi za tym bardzo prosty fakt, że Bóg przemawia do nas na sposób ludzki, bo taki jest nasz sposób pojmowania.
    Za kilka dni będziemy obchodzić Boże Narodzenie, w którym świętujemy fakt, że Słowo – Odwieczny Syn Boży wcielił się w ludzką naturę i stał się człowiekiem. Analogicznie można powiedzieć, że Boże Objawienie “wcieliło się” w ludzkie słowa Pisma Świętego. Nie możemy zatem pominąć tego ludzkiego aspektu obecnego w słowach Objawienia.
    Zapis nutowy, który otrzymaliśmy, nosi charakter pisma bardzo wielu skrybów.
  • Po drugie, najlepszym sposobem uczenia się czytania Pisma Świętego jest czytanie Pisma Świętego. Naprawdę tak to działa. Jeden fragment Biblii jest wyjaśniany przez inne fragmenty, dlatego warto sięgać do miejsc w Biblii, które są podane w przypisach do danych fragmentów. Gorąco Was również zachęcam, żeby przeczytać całe Pismo Święte – wszystkie jego księgi. A potem kolejny raz i kolejny. Im więcej medytujemy Słowo Boże, tym jaśniejsze ono się dla nas z czasem staje.
    Im częściej korzystamy z nut, tym łatwiej i sprawniej potrafimy je odczytać.
  • Po trzecie wreszcie, ilekroć sięgamy po Słowo Boże, módlmy się do Ducha Świętego o to, by nas prowadził w tej lekturze. On jest naszym Nauczycielem i może nam wyjaśnić nawet najbardziej zawiłe i trudne fragmenty. Bądźmy w tej kwestii cierpliwi i pokorni.

Ja z kolei dziękuję za Waszą cierpliwość w czytaniu tego tekstu i w następnej odsłonie zapraszam na dalsze rozważania o nutach Pisma Świętego – tym razem o sensie duchowym.

J 1, 1.14
Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
(…) A Słowo stało się ciałem
i zamieszkało wśród nas.
I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i prawdy.
Kol 1, 9-10
Przeto i my od dnia, w którym to usłyszeliśmy, nie przestajemy za was się modlić i prosić [Boga], abyście - przez całą mądrość i duchowe zrozumienie - doszli do pełnego poznania Jego woli, by już postępować w sposób godny Pana, ku pełnemu [Jego] upodobaniu, wydając owoce wszelkich dobrych czynów i wzrastając przez głębsze poznanie Boga.
Adhortacja Verbum Domini, nn. 29-30
(…) Właściwym miejscem interpretacji Biblii jest życie Kościoła. Stwierdzenie to nie wskazuje, że odniesienie do Kościoła stanowi zewnętrzne kryterium, któremu egzegeci powinni się podporządkować, ale że jest to wymóg samej natury Pism i tego, w jaki sposób formowały się one w czasie. Istotnie, «tradycje wiary kształtowały środowisko życia, którego
częścią stała się działalność pisarska autorów Pisma świętego. Była ona powiązana również z uczestnictwem w życiu liturgicznym i w działalności zewnętrznej wspólnot, w ich świecie duchowym, w ich kulturze, a także w ich złożonych dziejach historycznych. Dlatego również interpretacja Pisma świętego wymaga od egzegetów wczuwania się w pełni w życie i wiarę wspólnoty wierzącej ich czasów».
W konsekwencji, ponieważ «Pismo święte powinno być odczytywane i objaśniane w tym samym duchu, w którym zostało spisane», trzeba, żeby egzegeci, teologowie i cały lud Boży traktowali je zgodnie z tym, czym jest naprawdę – jako Słowo Boże, które się nam objawia za pośrednictwem ludzkich słów (por. 1 Tes 2, 13).
(…) Św. Hieronim przypomina, że «nie możemy nigdy sami czytać Pisma świętego. Spotykamy zbyt wiele zamkniętych drzwi i łatwo błądzimy. Biblia została napisana przez lud Boży i dla ludu Bożego, pod natchnieniem Ducha Świętego. Jedynie w tej komunii z ludem Bożym możemy rzeczywiście dotrzeć z naszym « my » do istoty prawdy, którą Bóg chce nam przekazać».

* Wiele jeszcze by można w tym temacie napisać ale odsyłam Was do Katechizmu Kościoła Katolickiego, gdzie w doskonały sposób zostało ujęte zagadnienie relacji między Pismem Świętym i Tradycją. Zachęcam do lektury punktów 74-100, a zwłaszcza 80-83.