Czy można z miłości stracić rozum? O miłości, Duchu Świętym i relacjach między Ojcem, Synem i Duchem Świętym bez powoływania się na Pismo święte i autorytety.

W pierwszej części rozmowy o De rationibus fidei zastanawiałem się dlaczego Jezus nazywany jest Synem Bożym, skoro Bóg nie ma żony, a jego natura jest duchowa, intelektualna, przekraczajaca wszelki intelekt. Teraz pytam kim jest Duch Święty? 

Duch Święty jest Boską miłością pochodzącą z wnętrza Boga. W Bogu istnieje najdoskonalsze poznanie. W nim też istnieje doskonała miłość. Z każdego poznania wynika działanie apetywne, a podstawą wszystkich takich działań jest miłość. 

Rozumiem, że działanie apetywne skierowane jest na potrzebę, coś jak apetyt? 

Powiedzmy, że działanie apetytywne ukierunkowuje się przez skierowanie lub przez ruch pragnącego ku rzeczom upragnionym.

Powiedzieliśmy, że podstawą wszystkich działań apetywnych jest miłość. 

Bez miłości, która jest zasadą wszelkiego dążenia do celu, nie byłoby żadnych innych działań apetywnych. Bez miłości nie było radości i smutku. Trudno o radość po osiągnięciu tego, czego się nie kocha. Nie ma też smutku, kiedy nie da się osiągnąć tego, czego się nie kocha. 

Gdzie w tym wszystkim jest Duch Święty?

Jak już powiedzieliśmy, działanie apetywne dokonuje się przez jakieś skierowanie lub ruch pragnącego ku rzeczom upragnionym. Jeśli zasada tego ruchu jest ukryta, to nazywamy ją duchem. Dlatego Boską miłość pochodzącą z wnętrza Boga nazywamy Duchem Świętym. 

Człowiek również może kochać duchowo. 

Nasza miłość pochodzi z podwójnej przyczyny: cielesnej i materialnej i taka miłość często nazywana jest miłością nieczystą. Miłość czysta to taka, kiedy kochamy coś, co da się poznać jako dobre i zgodne z rozumem. W Bogu nie ma miejsca na miłość materialną. Miłość Boga nazywamy Duchem, a nawet Duchem Świętym, by wyrazić i podkreślić czystość tej miłości. 

Nie da się stracić rozumu z miłości? 

Nie możemy kochać rozumną i czystą miłością, jeśli nie pojmujemy tego czynnie przez intelekt. Pojęcie jest słowem intelektu. Miłość musi więc brać początek ze słowa. Mówimy, że Słowem Boga jest Syn; jasne więc, że Duch Święty jest z Syna. 

Kogo Bóg kocha?

Wszystkie byty. Tak jak Bóg zawsze poznaje aktualnie, tak zawsze aktualnie kocha. 

Wróćmy do Ducha Świętego. Co jeszcze możemy o nim powiedzieć? 

To co możemy powiedzieć o Synu Bożym, to samo możemy powiedzieć o Duchu Świętym. Duch Święty istnieje w Bożej naturze, jest doskonały, jedyny, współwieczny Ojcu. 

Dlaczego w przypadku Trójcy Świętej mówimy o osobach?

Tak mówimy o wszystkim, co istnieje w rozumnej naturze. 

Jak w takim razie rozróżnić Ojca, Syna i Ducha Świętego? 

Cokolwiek mówimy o Bogu, to nie jest to niczym innym, tylko Bożą istotą. Bóg nie jest ani wielki, ani potężny ani dobry przypadłościowo, tylko jest taki, jaki jest w swojej istocie. Nie możemy powiedzieć, że Osoby w Bóstwie różnią się między sobą przez coś absolutnego. Trzy Osoby różnią się tylko samymi relacjami wynikającymi z pochodzenia Słowa i Miłości. 

Relacjami wynikające z ojcostwa i synostwa? 

Osoba Syna różni się od osoby Ojca jedynie ojcostwem i synostwem. Wszystko inne orzekamy wspólnie i bez różnicy Obydwu. Ojca nazywamy prawdziwym Bogiem, wszechmocnym, wiecznym. Tak samo mówimy o Synu i Duchu Świętym. 

Ojciec, Syn i Duch Święty to nie trzy odrębne bóstwa. 

Ojciec, Syn i Duch Święty nie różnią się od Bóstwa w naturze, tylko samymi relacjami między nimi, dlatego wyznajemy jednego, prawdziwego i doskonałego Boga. 

Trzy osoby, to trzech ludzi. Trzy Osoby Boskie, to jedno Bóstwo. 

Trzech ludzi nie jest jednym człowiekiem, ponieważ wspólna im trzem natura człowieczeństwa przysługuje im odrębnie, stosownie do ich odrębności cielesnej, której nie ma w Bogu. 

W trzech ludziach są trzy odrębne człowieczeństwa?

Wspólna w nich jest tylko treść człowieczeństwa. W trzech Osobach Boskich nie ma trzech liczebnie odrębnych bóstw, tylko jedno niepodzielne Bóstwo.  

***

Rozmowa nieprzeprowadzona ze św. Tomaszem z Akwinu i opracowana na podstawie: De rationibus fidei, tłum. J. Salij, Studia Theologica Varsaviensia 18/1. s. 219-250, Warszawa 1980 r.