We wczorajszej Ewangelii o Wniebowstąpieniu w relacji Marka najbardziej zaskakującą z obietnic danych apostołom przez Chrystusa jest dla mnie ta: “węże brać będą do rąk”. Po co ktoś miałby brać do rąk węża?

“Chwytanie węży” oznacza władzę nad stworzeniem przeciwnym misji apostolskiej. Żadna przeszkoda nie może zatrzymać misji głoszenia Słowa Bożego. Całe stworzenie dąży do ponownej integracji i posłuszeństwa Bogu, które to posłuszeństwo i harmonia została nadszarpnięte przez grzech człowieka.

Może jednak można pójść dalej w interpretacji obietnicy “chwytania węży”. Jest to obietnica dziwniejsza od np. uzdrawiania, chociażby dlatego, że chyba w nie znajdujemy przykładu jej spełnienia w Piśmie Świętym. Trudno sobie wyobrazić sytuację łapania węży przez Apostołów. Pewnego rodzaju nawiązaniem mogłoby być nieskuteczne ukąszenie Pawła przez żmiję (Dz 28, 3-5). Ale wówczas – jak to zazwyczaj bywa – to żmija chwyciła Pawła za rękę, a nie odwrotnie. Jedynym przykładem brania węża do rąk, jaki mi przychodzi na myśl, to moment, w którym laska Mojżesza zamieniła się w węża, a Mojżesz, na Boży rozkaz, złapał ją/go za ogon.

Przyjrzyjmy się teraz symbolice węża w Piśmie Świętym. Wąż w Biblii nie ma jednoznacznie diabelskiego znaczenia. Nie wszędzie kiedy mowa o wężu, chodzi o szatana. Wąż symbolizuje także roztropność. Sam Pan Jezus odwołuje się do przykładu węża, kiedy mówi: “Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!” (Mt 10, 16). W opisie upadku Adama wąż jest określony jako “bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył” (Rdz 3, 1).  “Przebiegły” może także oznaczać tu ”roztropny” lub ”mądry” (jak w Prz 16, 16: “Głupi swój gniew objawia od razu, roztropny ukryje obelgę”, gdzie jest użyte to samo słowo). Wąż jest cichy, trudno go zauważyć, ale jednocześnie jest zdolny do ataku w najbardziej odpowiednim momencie. Wykazuje w tym pewną rozwagę oraz spokój. Praca umysłu, podobnie jak poruszanie się węża, jest ciche, ukryte, niewidoczne. Jednak efekty tej pracy mogą być znaczące. Wąż zatem jest symbolem używania rozumu. Może ono mieć dobry lub zły cel. Może być roztropnością bądź przebiegłością. 

Łapanie węża do ręki to wykorzystywanie tego, co jest rozumne: co może być roztropne, ale może być też przebiegłe. Nie bać się wziąć do ręki węża to nie bać się myśleć. Być może takim wężem dla chrześcijan była filozofia pogańska – momentami roztropna, ucząca cnoty i dająca jakieś poznanie Boga, a momentami przebiegła, odciągająca od wiary w Boga żywego i w zmartwychwstanie. Wąż pogańskiej filozofii może być w duchu wiary ujęty i wykorzystany we właściwy sposób. Wąż chwycony w ręce staje się laską, na której można się podeprzeć, która też symbolizuje autorytet. Wąż w ręku Możesza połknął węże egipskie. Myślenie oświecone wiarą jest w stanie inkorporować w siebie wszelką prawdę. To, co jest prawdziwe, co rozumne, zawsze znajduje swoje miejsce w myśleniu wiarą, w myśl zasady Omne verum a quocumque dicatur a Spiritu Sancto est (“Każda prawda przez kogokolwiek wypowiadana jest z Ducha Świętego”).

Chwytanie węży to – dokonany za sprawą wiary – powrót do harmonii stworzenia. Słowa Ewangelii mogą być jak zaklęcia w ustach zaklinacza. Te “zaklęcia” mają jedyną siłę w Słowie, które jest prawdą, a które udziela swojej mocy przez wiarę. Przez głoszenie Ewangelii zaczyna się pokojowe i harmonijne panowanie Chrystusa na ziemi. W ładzie nowego Królestwa wszystko ma swoje miejsce – także niebezpieczne węże. I to my, wierzący, mamy nie bać się brać je do rąk i włączać w służbę Słowu Bożemu.