Biegam. W zasadzie dość często, a ostatnio sporo porankami. Przepadam za wschodzącym słońcem, pustymi ulicami i ciszą jeszcze śpiącego miasta. Jedynym świadectwem obecnego tu życia są przedstawiciele nocy, powracający z towarzyskich spotkań i śmietniki udekorowane rozmaitym szkłem, plastikiem i papierem. Oba te zjawiska mijam zawsze z pewnym zdziwieniem.

Co do owych miłośników nocy – każdorazowo fascynują mnie te ich poranne spacery. Oni również patrzą na mnie z podobnym zdziwieniem.

W przypadku poranków bardziej niż ludzie intrygują mnie śmietniki. Zawsze przepełnione są świadectwem minionego wieczoru. Zaryzykuję tezę, że po fotografii takiego porannego śmietnika mógłbym z dużym prawdopodobieństwem określić pogodę i dzień tygodnia. Ale czy kiedykolwiek zwróciliście uwagę na to, że mimo wszystko, choćby nie wiem jak pełny był już ten kosz, odpadki zostają umieszczone właśnie przy nim?  Rzadko kiedy widzę butelki na trawie czy bezpańskie opakowania po pizzy przy brzegu Wisły. Ludzie po sobie sprzątają.

Dlaczego o tym piszę?

Mam wrażenie, że my doskonale wiemy, że pewny rzeczy się wyrzuca i najlepiej wyrzucić je do śmietnika. Może to efekt dobrego wychowania, może presja społeczna, może jakaś wewnętrza intuicja, która każe nam po sobie posprzątać. Myślę, że podobnie jest z brudami dnia codziennego. Wieczorem, gdy już podbiliśmy wszechświat, sprzątamy pole bitwy, by zostawić po sobie względny porządek.

Intuicyjnie więc każdego wieczoru rozglądamy się za takim śmietnikiem, by zostawić w nim to wszystko, czego już nie chcemy, co uważamy za śmieci. Tylko czy my mamy taki śmietnik obok siebie?

Problemem nie są przepełnione kosze, z tym sobie jeszcze radzimy. Problemem jest ich całkowity brak.

Gdy po zamachach terrorystycznych z centrów miast usuwano śmietniki, odpady lądowały na chodnikach, w doniczkach, na parapetach. Ludzie nie mieli zamiaru nosić ich zbyt długo.

Podobnie dzieje się z całym brudem, który wyprodukowaliśmy podczas minionego dnia.

Albo znajdziemy kosz, albo będziemy zaśmiecać przestrzeń wspólną.

Potrzebujemy śmietników. Bardzo.